PRZEJRZYŚCIEJ OD KSIĘŻYCA, JAŚNIEJ OD POCHODNI

Patos patriotycznej pieśni i narodowego frazesu obrzydzili nam różni sprzedawczycy, co pyski mieli pełne ojczyzny. My naszą miłość nosiliśmy głęboko w sercach. Nadto ciągłe obcowanie, rozmowy i koleżeństwo z andrusami krakowskimi, batiarami ze Lwowa, ulicznikami z Warszawy, a choćby tylko z robotnikami i kmiotkami z różnych stron Polski nie pozostały bez wpływu na styl i formę naszych rozmów, wynurzeń i żartów.

O stryju Florentynie


Raz na tydzień, zwykle w niedzielę lub co dwa tygodnie, rodzice i siostry olbrzymim landem, zaprzęgniętym w cztery konie, ja z bratem wierzchem, wybieraliśmy się do stryja mego ojca, Florentyna, do odległej o kilkanaście...
[pozostało do przeczytania 95% tekstu]
Dostęp do artykułów: