TRYUMFUJĄCY ŚMIECH MOSKWY

Słyszę triumfujący śmiech Moskwy, która wie, że im mniej u przeciwnika godności osobistej, godności narodowej, mocy przekonań, szczerości, wiary w słuszność sprawy, słowem, tego wszystkiego, co siłę moralną stanowi, tym pewniejsze i bliższe jest zwycięstwo. Czerwonym władcom nieszczęśliwej Rosji to przyznać należy, że z niesłychaną dotychczas umiejętnością uprawiają sztukę zasypywania ludziom oczu piaskiem; oślepili ich i wzbudzają ślepy ich podziw dla swego dzieła. Rosję doprowadzili do ostatecznej nędzy, a pomimo to wydaje się potężniejszą niż kiedykolwiek, bardziej imponuje Europie niż niegdyś za Mikołaja I. [...]Przyjaźniąc się z katami i oprawcami Zdawałoby się, że z położenia bez wyjścia, w jakim znalazły się Sowiety, skorzysta Europa i zniszczy sowieckie ognisko zarazy i gangreny albo przynajmniej dopuści, aby samo zagasło. Nic z tego. Rząd sowiecki postanowił – trafne spostrzeżenie St. Mackiewicza  – zgodnie z teorią Lenina o „poputczikach” – poputczików sobie zorganizować. Poputczikiem zaś dla Sowietów jest ten, kto zwalcza dla jakichkolwiek bądź względów jego wrogów albo wykonywa pracę, która Sowietom jest w danej chwili potrzebna, po pokonaniu zaś wroga lub wykonaniu pracy „poputczika się likwiduje”. I oto na zawołanie, na rozkaz Białostockiego Żyda Finkelstein-Litwinowa, wszystkie państwa Europy i Azji, sąsiadujące z Sowietami, zawarły z nimi pakty o nieagresji, jakby nie domyślając się, że ze stanowiska Sowietów są to pakty w całym znaczeniu
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze