Listy do znacznie młodszego kolegi

Dodano: 31/12/2008 - Numer 4 (372)/2008 NP
Poprzednie miesięczniki

Z drugiej strony jednak każda epoka, a więc i współczesność, ma tylko bardzo skromny udział w produkcji arcydzieł i geniuszów. Geniusze nie rodzą się na kamieniu. Wątpię, czy w całej współczesnej literaturze światowej jest choć jeden pisarz, który mógłby się równać z Homerem, Szekspirem lub Dostojewskim. Kto pasjonuje się współczesnością, ten skazuje się na przebywanie w sferze wpływów nie najwyższej jakości. Musi się to odbić niekorzystnie na jego własnej twórczości. Każdy pisarz, a zwłaszcza początkujący, podlega wpływom. To nieuniknione i nawet pożądane. Gdy jednak wpływy te ograniczają się do literatury współczesnej, są one najczęściej płytkie, powierzchowne. Sprowadzają się nieraz do małpowania formalnych chwytów modnych pisarzy, do naśladowania. Naśladowanie wielkich pisarzy przeszłości, których forma jest tak odmienna od stylu naszej epoki – nie jest kuszące. Naśladując homeryckie epitety czy szekspirowskie metafory lub monologi można tylko stworzyć kiepską parodię. Ale tam właśnie, gdzie odpada pokusa kopiowania powierzchni, budzi się tym silniejsza ciekawość: co jest pod powierzchnią, pod patyną „archaicznego” stylu? W ten sposób docieramy do głębszych sekretów wielkiej sztuki, a tu o wiele więcej możemy się nauczyć od klasyków niż od najlepszych autorów współczesnych. Stąd nieodzownym warunkiem prawdziwej kultury literackiej wydaje mi się zażyłe obcowanie z klasykami, serdeczna przyjaźń z kilkoma przynajmniej z nich. Z którymi? To kwestia indywidualnego wyboru.
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze