Pokolenie liryczne i dramatyczne

Poprzednie miesięczniki

Wojenna śmierć Czechowicza zjednoczyła się symbolicznie ze śmiercią liryki w ogóle: obie te śmierci – liryka i liryki – stając się jednocześnie, stały się jednym i tym samym, jako jedyny ich testament pozostała ta chyba ci najwyżej, ponuro-groteskowa zagadka: - parę jeleni czy łań – plus bardzo dużo aniołów – plus kwiaty nasturcji. .. co to jest – ? -- ... – ? -- współczesny liryk... W istocie zagadka jest groteskowa i może nawet zagadkowa, lecz nie ironiczna. Współczesny liryk jest rzeczywiście stereoskopową, nieżywą kompozycją tych „absolutnych” elementów liryki przedwojennej. Ale to mniej ważne. Ważna jest „dobroć” tego wszystkiego, wdzięk, słodycz – słodkość. Liryk współczesny coraz bardziej przypomina pudełko ze słodyczami. I to jest najważniejsze. Najważniejsza jest jednak śmierć samej liryki. Umarła we wrześniu 1939 roku. Nie od przypadkowej kuli zresztą, nie od przypadku w ogóle... Umarła dlatego, że skończyła się oto  e p o k a   s ł ó w  w  l i t e r a t u r z e. Że musi się w niej zacząć  e p o k a  c z y n u. Antagonizm słowa i czynu fascynował literaturę od czasów szekspirowskich. Z jednej strony, ironizowano, parafrazowano i parodiowano owe „słowa... słowa... słowa...”, z drugiej – buntowano się przeciw nim, wyłamywano się z ich dyscyplin, twierdzono patetycznie, że „czas uderzyć w czynów stal”. Wreszcie, w atmosferze kultu dla rewolucyjnego czynu wielki „kowal-bluźnierca” umieścił ową „czynów stal” na kowadle i uderzył w nią z takim impetem, że... pozostało mu
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze