X-MAS

Jeśliby wróżyć o losach całego roku z przebiegu jego pierwszych godzin, przyszłość przedstawiałaby się dramatycznie. Nagła zima (kilka nieśmiałych stopni mrozu), z którą zjawił się św. Sylwester, wywołała takie zamieszanie, jakby na Anglię spadło nie trochę śniegu, ale grad bomb. Drogi nie do przebycia, w zaspach giną nie tylko samochody, ale i pługi śnieżne, które miały je odkopywać, radio podaje coraz bardziej dramatyczne komunikaty („cała Anglia jest jedną taflą lodu”), i sięga do coraz bardziej zamierzchłych czasów, szukając porównań z obecną klęską („najniższa sobotnia temperatura w styczniu we wschodnim Sussex od 73 lat”), kolejki podziemne stają sobie pod stacją i stoją godzinami, pociągi podmiejskie jeżdżą co kilka godzin, zamiast co kilkanaście minut, a dalekobieżne giną w zadymce na stepach midlandzkich i nie wiadomo, czy w ogóle przybędą. Przedstawiciel kolei, przyciskany przez dziennikarzy w wywiadzie radiowym, wyjaśnił spokojnie, że nie może zapobiec zamieszaniu: – Mróz i śnieg są u nas tak rzadkie, że byłoby zbyt kosztowne przygotowywać się na tę ewentualność. „W taką to noc”, z takimi trudnościami, obchodzono w Londynie sylwestra. Jeszcze w śródmieściu można się było wlec samochodem, z olbrzymim garbem śniegu na dachu, powolutku, ostrożnie, między głębokimi koleinami twardniejącego śniegu i na śliskich, jak szkło, zakrętach, ale zabrakło odwagi, by wybrać się za miasto, zwłaszcza po wysłuchaniu wieczornego komunikatu BBC., który histerycznie ostrzegał
     
40%
pozostało do przeczytania: 60%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze