Która świnia to zrobiła? O Kazimierzu Nitschu

Żądał sprawności i precyzyjności Studia polonistyczne były w Krakowie za moich studenckich lat tłumne. Uchodziły, i słusznie, za łatwe. Spory procent studentów, a zwłaszcza studentek, zapisywał się „na literaturę” po prostu dlatego, że studia takie zdawały się zapowiadać przejście przez uniwersytet względnie bezbolesne, bez większego nakładu pracy i wysiłków. [...] tymczasem przepisy uniwersyteckie wymagały od wszystkich studentów pewnego modicum wiedzy językoznawczej: zdania kolokwium z fonetyki opisowej i potem egzaminów z gramatyki opisowej współczesnej polszczyzny, z elementów języka starocerkiewnego i wreszcie – było to ukoronowanie wiedzy i najtrudniejszy egzamin – z gramatyki historycznej z dialektologią. [...W tych warunkach profesor językoznawca, surowy, wymagający, szorstki w manierach i nieprzebierający w słowach, musiał być postrachem studentów. Nie znaczy to wcale, aby Nitsch na egzaminach specjalnie dużo od studentów wymagał, aby zadawał jakieś szczególnie trudne, wymyślne, podchwytliwe pytania. Zakres wiedzy faktycznej, jakiej od studenta się domagał, był raczej elementarny. Ale za to Nitsch żądał, aby student [...] operował nim sprawnie i precyzyjnie. [...] I nic tak bardzo nie wytrącało go z równowagi, jak niezdolność poprawnego wyciągania wniosków, logiczne sprzeczności, odpowiedzi niewyraźne, na mniej-więcej.Skromna mniejszość Nic dziwnego więc, że dla masy studenckiej był postrachem. Ogromna też większość starała się
     
73%
pozostało do przeczytania: 27%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze