Profesor niegdysiejszy. O Ignacym Chrzanowskim

Doktoraty dawał lekką ręką Nie należał do profesorów, którzy lekceważą, czy zbywają swoje wykłady. Przygotowywał się do nich starannie, wygłaszał je nawet z pewną dozą celebry. Miał wyjątkowo miły timbre głosu i umiał go świetnie modulować. Słuchaczowi nasuwali się na pamięć ci „niegdysiejsi” profesorowie, którzy przychodzili na wykłady w czarnych surdutach i stwarzali wokół nich aurę odświętności. Czuło się, iż traktuje wykłady jako jedno z ogniw swojej misji narodowo-wychowawczej. Trzy popołudnia w tygodniu profesor poświęcał na przyjmowanie studentów u siebie w domu. Było na nich zawsze pełno. Niektóre bardziej egzaltowane studentki umyślnie wyszukiwały preteksty dla narady, zmieniały tematy pracy seminaryjnej, byleby tylko mieć okazję porozmawiania z profesorem. [...] Inteligentna odpowiedź, orientacja w przedmiocie zadowalały go dużo bardziej od znajomości szczegółów, erudycji. Bogiem a prawdą inteligentny student mógł się do egzaminu u niego nie przygotowywać. Seminaria jego były zawsze tłumne. Doktoraty dawał lekką ręką. [...] Ale też lista jego uczniów zawiera sporo nazwisk poważnych uczonych. Figurują na niej: Pigoń, Borowy, Pollak, Julian Krzyżanowski, Brahmer, Chodynicki, Gąsiorowska-Szmydtowa. Seria „Prac Historyczno- -Literackich”, w której drukował co cenniejsze prace doktorskie swoich uczniów, obejmuje bez mała pięćdziesiąt tomów. [...] Czy był dobrym pedagogiem? I tak, i nie. [...] Student wiedział, że w profesorze znajdzie zawsze, ilekroć
     
56%
pozostało do przeczytania: 44%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze