Rozbite naczynia

Pamięć zaczęła odtwarzać obraz niezapomniany. Po polach mokotowskich przed trumną stojącą wysoko na lawecie idzie milcząca defilada. Czarne chmury burzy, nadciągającej od wschodniej strony, stanowią tło dla tej trumny. Słychać daleki huk grzmotów. [...] Patrzyłem na całą tę panoramę przed nami i myślałem o tamtej trumnie i zygzakach błyskawic nad nią. Czułem, jak jakieś trudne do zdefiniowania uczucie grozy zaczyna we mnie narastać, tak jakbym słuchał potężnej symfonii, odtwarzającej walkę z transcendentalnym żywiołem poza wymiarami materialnego kosmosu. Myślałem o cyklach narastania i upadku wielkości w dziejach. [...] * * * „Panie pułkowniku – powiedziałem – nie wydaje mi się, aby można było powiedzieć, że Polska umiera. Niezależnie od wyniku wojny jakieś Państwo Polskie istnieć musi. Ale jakie? Tego dziś nie sposób odgadnąć. Wydaje mi się, że w życiu Polski kończy się jedna epoka, do której i pan, i ja byliśmy uczuciowo przywiązani: epoka Józefa Piłsudskiego – i zaczyna się jakaś inna. Trudno przewidzieć, co teraz nastąpi? Jedno wydaje mi się prawie pewne: Polska w dotychczasowej postaci już na wschód nie będzie mogła wrócić. Dobrze wiem, co to znaczą Sowiety w województwach wschodnich. Zmiotą bezwzględnie wszystko, na czym tam polskość się opierała”. I w tej chwili poczułem, że nie umiem znaleźć syntezy kłębiących się we mnie myśli, że słowa moje brzmią płasko i błaho wobec głębi bólu, który przed kilku dniami znalazł swój wyraz w tragicznym szepcie pułkownika. Czułem,
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze