ROSJA BUDZI WE MNIE WSTRĘT

Dodano: 31/07/2010 - Numer 7 (53)/2010

Kraj niewolników „Na nieludzkiej ziemi” jest właściwie zbiorem wspomnień z „wycieczki” do Rosji sowieckiej, dokąd Czapski trafił jako oficer - jeniec w r. 1939, cudem uniknął Katynia, dołączył do sztabu Andersa, a w r. 1942 wraz z armią wydostał się do Iranu. Wspomnienia te - rzecz godna najżywszego uznania - ukazały się jednocześnie w wydaniu francuskim pt. „Terre inhumaine”. O tym francuskim wydaniu czytałem dwie recenzje: jedną Francois Mauriaca, czołowego powieściopisarza katolickiego w „Figaro”, pełną najwyższych pochwał, najgorętszego podziwu; drugą pióra amerykańskiego krytyka George Slocombe w paryskim wydaniu „New York Herald Tribune”, w której recenzent, obok licznych komplementów dla poziomu książki, znawstwa i kultury autora, jak gdyby daje do zrozumienia, że Czapski zbyt sympatycznie pisze o Rosji, zbyt przyjaźnie odnosi się do Rosjan. Przyznam szczerze, że właśnie i mnie ta nuta sympatii i współczucia - wśród tylu wiernych opisów potworności - z lekka zaskoczyła. Jeśli pominąć terror i NKWD, reszta ludności sowieckiej to są według Czapskiego ludzie tacy jak inni, właściwie dobrzy, przyjaźni, szczerzy, życzliwi, w każdym razie strasznie nieszczęśliwi, zasługujący na litość, nie na pogardę. Ponadto w całej książce przewija się nuta podziwu dla literatury rosyjskiej, zwłaszcza poezji, zainteresowanie dla „duszy” rosyjskiej pogląd, że właściwie wśród Rosjan można się czuć bardzo dobrze, że w ich towarzystwie można znaleźć wiele myśli ciekawych, że
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze