Numer 5 (135)/2017

Marcin Wolski
Zastanawiam się nad początkiem. Kiedy nasze życie polityczne stoczyło się w otchłań chamstwa, kiedy zatriumfował w publicznym dyskursie język menela, nawet w PRL-u niewpuszczany na salony? Owszem, za komuny wróg był rytualnie opluwany – epitety na temat warchołów wszelkiej maści, psów łańcuchowych czy karłów reakcji kłębiły się na łamach „Trybun” i „Żołnierzy Wolności”, ale z rzadka schodziły do życia codziennego. Gnojący i gnojeni żyli między sobą, świadomi, że role zawsze mogą się odmienić, a wspólnym barakiem i tak rządzą Sowieci. Zresztą prywatnie wszyscy od dysydenta po członka KC myśleli z grubsza to samo. Jednostki, które się zbytnio wychyliły, jak Janusz Przymanowski czy Albin Siwak, nie cieszyły się estymą nawet wśród swoich...
Antoni Rybczyński
Na początku kwietnia estońska Policja Bezpieczeństwa (Kaitsepolitsei), czyli odpowiednik polskiej ABW, opublikowała, już po raz dziewiętnasty, roczny raport – teraz za rok 2016. I znów lwią część dokumentu zajmuje Rosja i płynące z jej strony zagrożenia. Raport opiera się na analizie zebranych informacji. Poniżej prezentujemy fragmenty dokumentu służby uznawanej za jedną z najlepszych w Europie Środkowej i Wschodniej. Jednym z charakterystycznych czynników, które miały wpływ na bezpieczeństwo Estonii i Europy, było pogłębienie się sprzeczności między Zachodem a Rosją z powodu agresywnej polityki zagranicznej tej drugiej. W kontrolowanej przez Kreml rosyjskojęzycznej przestrzeni informacyjnej Zachód jest opisywany jako wróg lub co...
Hanna Shen
Co działo się w minionym miesiącu na kontynencie azjatyckim? Poniżej prezentujemy omówienie wydarzeń, które niekoniecznie trafiają na pierwsze strony gazet, ale są ważne. Chiny–USA Tuż przed kwietniową wizytą prezydenta Chin Xi Jinpinga w USA, amerykański Departament Stanu opublikował raport dotyczący łamania praw człowieka w Państwie Środka w 2016 r. Dokument stwierdza, że Chińczycy nadal pozbawieni są prawa do wybierania swojego rządu, ich głos ograniczony jest do decydowania o najniższych lokalnych poziomach władzy. Choć nawet w tych przypadkach władze nie dopuszczają do startu niezależnych kandydatów. Obywatele mają także ograniczone możliwości odwołań w przypadkach nadużyć ze strony oficjeli partyjnych. Raport mówi również o wciąż...
Olga Doleśniak-Harczuk
W Europie żyje dziś około 5 milionów Turków. Połowa z nich jest uprawniona do głosowania. To o wsparcie tej grupy przed kluczowym dla Recepa Tayipa Erdoğana referendum konstytucyjnym zabiegali ministrowie tureckiego rządu na spotkaniach z rodakami w Niemczech i Holandii. Wiemy już, jaki był finał tych występów na wyjeździe. Dyplomatyczny skandal i porażka. Nie, nie tylko strony tureckiej. To nie jest kiepski żart. Niemcy, którzy od 2014 r. na własną rękę i dobrowolnie ściągali z Syrii imigrantów, ręcząc za nich przed organami państwa swoim majątkiem, dziś żalą się w prasie, że w związku z ponoszonymi na rzecz swoich gości wydatkami, stoją na krawędzi bankructwa. Ci sami ludzie, którzy jeszcze rok i dwa lata temu...
Stefan Czerniecki
Istotę fatimskiego orędzia można dziś streścić w dwóch słowach: pokuta i modlitwa. To pierwsze słowo przywoływany przez Łucję „Anioł z wzniesionym nad ziemią ognistym mieczem” wypowiadał podczas lipcowej wizji aż po trzykroć. Wygląda na to, że tylko w ten sposób możemy uratować siebie i ludzkość. Tutaj w Fatimie jakby o to łatwiej. Nic nie odciąga. Nic nie kusi. Jest czas. To była niedziela 13 maja 1917 r. A zatem równiusieńko 100 lat temu. Nasi bohaterowie – troje dzieci: Łucja, Hiacynta i Franciszek – bawili się w portugalskim Cova da Iria, skrawku ziemi należącym do rodziców Łucji. Ta niedziela była niezwykle słoneczna. O co zresztą nietrudno w Portugalii, gdzie statystycznie w ciągu roku tego typu dni mamy aż trzysta...
Tomasz Terlikowski
To nie w Europie i nawet nie na Bliskim Wschodzie toczy się teraz najostrzejsze starcie między islamem a chrześcijaństwem. Jego miejscem jest Nigeria. A najbardziej zbrodniczą organizacją islamską nie jest ISIS, lecz… Boko Haram. Kolejne zamachy przygotowywane przez Państwo Islamskie mocno wpisały się już w kontekst europejski. Sztokholm, Londyn, Paryż, Berlin, a ostatnio także Aleksandria przebijają się nieustannie przez medialny szum i jazgot. W efekcie wydaje nam się, że najokrutniejszą i najgroźniejszą organizacją islamistyczną pozostaje ISIS, a główne starcie między chrześcijaństwem a islamem toczy się na Bliskim Wschodzie i w Europie. Ale tak nie jest. W istocie przyszłość starcia cywilizacji muzułmańskiej i...
Antoni Rybczyński
4 kwietnia lotnictwo Asada dokonało gazowego ataku na Chan Szajchun – zginęło 86 osób, w tym 30 dzieci. 7 kwietnia USA odpowiedziały atakiem rakietowym na bazę rządową w Szajrat w prowincji Homs. Jednym ruchem Donald Trump zmienił bieg wydarzeń w Syrii, zadał ciężki cios Rosji i pokazał całemu światu, że Stany Zjednoczone znów są supermocarstwem, z którym trzeba się liczyć. Sygnały świadczące o zmianie stosunku USA do reżimu Asada dawały podstawę do przewidywań, iż Waszyngton i Moskwa mogą jednak znaleźć wspólny język w Syrii, a fundamentem ich współpracy będzie wojna z Państwem Islamskim. Jednak użycie przez reżim sarinu przeciwko cywilom zmieniło radykalnie stanowisko Donalda Trumpa. A za zmianą stanowiska poszło...
Ryszard Czarnecki
Prawdę mówiąc, nie za wiele jest krajów, o których mogę powiedzieć: tu mnie jeszcze nie było. Z tej listy właśnie ubył następny: po raz pierwszy zawitałem do Turkmenistanu. Z Polski można lecieć tam przez Moskwę, Frankfurt lub Konstantynopol. Udaję się tam przez ten ostatni – choć na tablicy świetlnej destynacji lotniczych na Okęciu widać wszak inną nazwę: Stambuł, a na boardingu mam litery IST od tureckiej nazwy Konstantynopola. Z Warszawy leci się tam nieco ponad sześć godzin. Najpierw prawie trzy do największego miasta imperium Erdoğana, potem przeszło trzy do Aszchabadu – stolicy państwa, które w czasach Związku Sowieckiego nazywane było „Turkmenią”, a oficjalnie Turkmeńską Socjalistyczną Republiką Radziecką. Leci się nad Morzem Czarnym, a...
Olga Doleśniak-Harczuk
Ponad 400 tys. mieszkających w Niemczech Turków, czyli niemal dwie trzecie uprawnionych do głosowania, powiedziało „Evet” (tur. tak) zmianom w konstytucji forsowanym przez prezydenta Recepa Tayipa Erdoğana. Wiadomość, że 64 proc. tureckich imigrantów poparło polityczny, uznawany nad Sprewą za iście diabelski, projekt Erdoğana, wprawiła w konsternację niemieckich publicystów. Konkluzję poreferendalną można by streścić następująco: jeżeli mieszkający tu od lat 70. Turcy nie dali się ucywilizować na styl niemiecki – czemu dali wyraz, tłumnie popierając budowę „Erdoğanistanu”, to czego możemy się spodziewać po nowo przybyłych imigrantach z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej? Jeszcze dwa dni po kwietniowym referendum opiniotwórczy dziennik „Frankfurter Allgemeine...
Hanna Shen
Według chrześcijańskiej organizacji non profit Open Doors USA, kraj, w którym najbardziej prześladowani są chrześcijanie, nie znajduje się na Bliskim, lecz na Dalekim Wschodzie, i jest nim Korea Północna. Komunistyczny reżim w Pjongjangu nie toleruje żadnej religii, ale to właśnie chrześcijaństwo określa jako szczególnie niebezpieczne. Na początku zeszłego wieku Pjongjang znany był misjonarzom jako „Jerozolima Wschodu” w związku ze swoim statusem twierdzy chrześcijaństwa. Jeszcze w połowie XX wieku 30 proc. ludności tego miasta było katolikami. W czasie wojny koreańskiej (1950–1953), gdy wojska komunistyczne wkroczyły na południe, aresztowały zagranicznych misjonarzy, osoby duchowne i wiernych. Na północy rozpoczęto niszczenie klasztorów i ...
Program tegorocznego, 37. Rawa Blues Festival przygotowany został, jak zawsze, z myślą o wymagających miłośnikach bluesa. Podobnie jak w poprzednich edycjach, zdecydowana większość artystów prezentowana będzie w Polsce po raz pierwszy. 28 i 29 września blues rozbrzmiewać będzie w sali NOSPR. Pierwszego dnia odbędzie się spotkanie z gitarzystą Sonnym Landrethem, który poprowadzi warsztatowe zajęcia dla muzyków. Następnego, dwa koncerty: Irka Dudka, powracającego ze swoim 16-osobowym big bandem, oraz znakomitej urodzonej w Missisipi wokalistki, pianistki i kompozytorki Eden Brent, laureatki Blues Music Award. Dzień trzeci (30 września) to bluesowy maraton w „Spodku”. Gwiazdą będzie Sonny Landreth zwany „The King of Slydeco”, wirtuoz o unikalnej technice gitarowej gry, wpisanej w...
Tomasz Sakiewicz
Ogromną zdobyczą amerykańskich wyborów jest przesunięcie oceny Polonii z elektoratu pasywnego na języczek u wagi. Wygląda na to, że Polacy mogą się ustawić w tej roli na wiele lat, o ile sami nie zmarnują tego potencjału. Kiedy w czasie mojej ostatniej wizyty w USA mieszkający tam Polacy pytali, na kogo głosować, tłumaczyłem, że kogokolwiek by wybrali, niech nie oddają swoich głosów za darmo. Trzeba najpierw jak najwięcej uzyskać od kandydatów i doprowadzić do licytacji pomiędzy nimi na sprawy istotne dla Polaków. O głosy polskie słabo się do tej pory starano. Polacy, podobnie jak reszta społeczeństwa amerykańskiego, połowicznie brali udział w wyborach. Były to najwyżej 4 mln głosów w nich oddanych. Liczbę Polaków ocenia się w USA na...
Rok 2017 to dla Jana Pietrzaka czas ważnych rocznic. Weteran polskiej sceny kabaretowej świętuje nie tylko 80. urodziny, lecz także 50 lat funkcjonowania dzieła swojego życia – kabaretu Pod Egidą. Niewygodny dla komuny, choć przecież – co mu się wypomina – jakiś czas z nią związany, i dla III RP, dziś może wreszcie świętować. Pomimo sekowania z przestrzeni medialnej, nie udało się wyrwać ze zbiorowej świadomości pieśni „Żeby Polska była Polską”, choć dopiero najpodlejsza odsłona Polski pookrągłostołowej na nowo przywróciła jej, z nową mocą, drugą młodość – „Nielegalne kwiaty, zakazany krzyż”. Pietrzak, od lat kojarzony z prawicą, uwolnił się ostatecznie od paradoksu, którego padł ofiarą, startując w wyborach prezydenckich 1995 r. Wówczas, choć głosił...
Sylwia Krasnodębska
Chciałbym być taki jak ty – mówi do Przemka Dyakowskiego Leszek Możdżer. – Nie polecam – odpowiada ten pierwszy. „Przemek Dyakowski. Życie na jazzowo” to film dokumentalny Andrzeja Mańkowskiego ukazujący nie tylko życie wybitnego polskiego twórcy polskiej muzyki współczesnej, lecz także środowisko polskich jazzmanów, którzy zwykli o sobie mówić: „młodzi, przystojni, wcięci w pasie bruneci”. Nie wiadomo, czy Przemek Dyakowski jest postacią realną czy mityczną. Gdyby go nie było, trzeba by go stworzyć” – mówi w filmie Wojciech Fułek, historyk muzyki jazzowej i rockowej. I ma rację. Dyakowski jest odporny na powszechny mechanizm naśladownictwa. Potrafi tworzyć muzykę i ją grać. A w zdaniu tym nie ma nic z banału. Między Żakiem a Rudym...
Nie będę skupiał się na stricte muzycznej zawartości płyty „Infinite”, tę każdy powinien ocenić przez pryzmat własnych oczekiwań. Postaram się jednak odnieść do emocji związanych z odsłuchem najnowszego, a 20. w dyskografii, albumu geniuszy hard rocka. Nie ukrywam, czekałem na niego i dałem mu duży kredyt zaufania. Tyle że efekt końcowy nie okazał się dla mnie satysfakcjonujący. Jakie więc emocje towarzyszyły mi w trakcie poznawania albumu? Niestety, niewielkie. Co ciekawe, w okresie poprzedzającym premierę nic na to nie wskazywało. Utwór „Time for Bedlam” zapowiadający „Infinite” zaskakiwał energią i nowoczesnym charakterem aranżacji kompozycji. Cieszyć mógł czysty śpiew Iana Gilana, który zresztą na całej płycie nie zdołał utrzymać równego poziomu...
Gdy ucichł już medialny ostrzał filmu „Smoleńsk”, można stwierdzić, że z tego zadania reżyser Antoni Krauze wyszedł obronną ręką. Minął kwiecień. Kolejna rocznica katastrofy smoleńskiej. Atmosferę spokojnej refleksji i zadumy zakłóciły informacje potwierdzające najgorsze obawy na temat profanacji ciał pasażerów tragicznego lotu sprzed siedmiu lat. A godne uczczenie ofiar na ulicach Warszawy próbowały zagłuszyć, jak w najgorszych chwilach 2010 r., ryczące hordy nieszanujące ani hymnu, ani modlitwy. Minie jeszcze wiele lat, nim o Smoleńsku będzie można rozmawiać i pisać spokojnie. Spróbujmy więc chociaż bez zbędnych emocji spojrzeć na film „Smoleńsk” Antoniego Krauze, ponad pół roku od jego premiery kinowej. Obraz budził emocje na długo przed premierą, nie...
Małgorzata Matuszak
Każda koncepcja człowieka przekłada się na określony model wychowania i kształcenia. Jeśli uznaje się człowieka za psychofizyczną i duchową jedność, to oczywistym się staje, że cel edukacji upatruje się w harmonijnym i integralnym rozwoju całego człowieka. Taką właśnie rolę odgrywała paideia, będąca elementem składowym całej zachodniej kultury, spuścizną przenikającą do nas przez obyczaj i tradycję, nawet pomimo naporu modeli tzw. nowoczesnej edukacji. Termin „paideia” pochodzi od rzeczownika „pais” (w dopełniaczu „paidos”), czyli „dziecko”, chociaż bywa też wywodzone od czasownika „paideuo”, oznaczającego „wychowywać; kształtować, kształcić; uczyć, oświecać; nadawać kulturę/wykształcenie/ogładę”. Oznacza w każdym razie zarówno sam proces wychowywania...
Piotr Lisiewicz
Sprawa prawdy i kłamstwa we współczesnym życiu przesunęła się. Kiedyś była znacznie prostsza. Białe było białe, czarne było czarne. Dziś białe to jest coś niewiadomego koloru, co w pewnych celach zostało przemalowane na biało. Za chwilę farba zejdzie, ale już wtedy biała płaszczyzna spełniła swoje zadanie. Oślepiła ludzi. Spełniła swoją świadomość. Kiedy rozpoznają swój błąd, będzie za późno, na białej plamie narosną fakty, których nic już nie usunie” – tak o roli propagandy we współczesnych czasach pisała w 1946 r. na łamach londyńskich „Wiadomości” Stefania Zahorska. Na tych samych łamach i na ten sam temat napisał dwa lata później przedwojenny mistrz felietonu Zygmunt Nowakowski. Felieton „Dziwy propagandy” opowiadający m.in. o powojennym Krakowie to popis...
Całym sobą ukochał ideę wolnej Polski i dla niej gotów był oddać życie. To jeden z największych w naszej historii męczenników narodowej sprawy, niezłomny żołnierz Księstwa Warszawskiego i pułku czwartaków, założyciel Towarzystwa Patriotycznego, który przeżył niemal pół wieku w więzieniach i twierdzach jako ofiara carskiego despotyzmu. W czasie powstania listopadowego Walerian Łukasiński wtrącony został na 37 lat do lochów osławionego wówczas w całej Rosji, a może nawet i w całej Europie, Szlisselburga. Tam też zakończył swój żywot, pozostawiając po sobie „Pamiętnik” – głęboko wstrząsające świadectwo wielkiej odwagi, bezgranicznej miłości ojczyzny, rzeczowego i wnikliwego osądu historii oraz chrześcijańskiej pokory w akcie...
Bohdan Urbankowski
Rewolucja październikowa skłamana była od początku, od nazwy. Ani rewolucja, ani październikowa. Według naszego kalendarza wybuchła w listopadzie – i to był wręcz symboliczny początek nowej, komunistycznej kultury – kultury kłamstwa. Największym wrogiem mitów, w których nas wychowywano, okazała się zwykła prawda. Wraz z wiedzą zmieniały się nasze charaktery. Bo nie jest tak, że prawda to coś neutralnego, bezbarwne tło. Ona ma moc obligującą, zmusza do konkretnych zachowań, zwłaszcza do ujawniania zdobytych wiadomości – by ludzie nie żyli w kłamstwie, by nie oszukiwali, nawet nieświadomie, i nie krzywdzili innych oszustwami. Pisał już o tym Norwid w „Promethidionie”, wskazując na praktyczne – w najwyższym tego słowa znaczeniu – obowiązki...
Aleksander Bardini miał dość ekscentryczne podejście do scenografii i charakteryzacji, a gdy coś nie zgadzało się z jego wizją, potrafił „naprawiać” rzeczywistość. Gdy podczas prób do „Elektry” jego wątpliwości wzbudziła peruka primadonny grającej rolę tytułową, bezceremonialnie rozkudłał kunsztownie ufryzowane anglezy. A następnie wcisnął śpiewaczce perukę na głowę… tyłem do przodu. Historię z awanturą o perukę wspomina scenograf Aleksander Kreutz Majewski w wywiadzie udzielonym Barbarze Ostreloff, a opublikowanym w „Teatrze” w 1995 r. Ja znalazłam ten wywiad w poświęconym Bardiniemu podwójnym numerze „Pamiętnika teatralnego” z 2010 r., w którym ukazała się także – sporządzona przez Marię Dworakowską – „Kronika...
Dariusz Jarosiński
W Polsce, niestety, wciąż pokutują stereotypy na temat żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych wyniesione z czasów komuny. Środowiskom lewicowym, liberalnym, dysponującym silnym aparatem propagandowym zależy na ustawicznym szerzeniu czarnej legendy NSZ. Żołnierze tej formacji nadal, jak w czasach Jakuba Prawina, Luny Brystigerowej, Stefana Michnika, są przedstawiani jako faszyści, antysemici, kolaboranci Niemiec. Lewicowi i liberalni intelektualiści zakwestionowali prawo do nazwania lubelskiej ulicy imieniem Leonarda Szczęsnego Zub-Zdanowicza, cichociemnego, oficera Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, uhonorowanego Krzyżem Virtuti Militari za kampanię wrześniową 1939 r., Krzyżem Walecznych i Srebrnym Krzyżem Narodowego Czynu Zbrojnego z Mieczami II Klasy...
Piotr Lisiewicz
„Litania” – jest to największy utwór poetycki emigracji... Jest to modlitwa wiary, nadziei, miłości i skruchy, powstała w czas najniższego poniżenia i wielkiego wywyższenia ducha, w czas piekącego żalu za grzechy i silnego poczucia, czym jest Polska – pisał Melchior Wańkowicz o najważniejszym dziele Zdzisława Broncla. Broncel – przedwojenny autor „Prosto z Mostu”, a po wojnie dziennikarz BBC – pozostawił po sobie niepowtarzalne świadectwo niewoli w sowieckim łagrze oraz walki o wolnego ducha na Zachodzie. „Istnieje typ półdziewic intelektualnych i politycznych: ludzie tego pokroju pragną z jednej strony uchodzić za obrońców wolności, za liberałów czystej krwi, a z drugiej dowodzić swego liberalizmu właśnie »...
Tytuł to nie slogan, ale fakt i potwierdza to historia rozwoju wielkich gospodarek światowych. Obecnie prawie 10 proc. PKB jest wytwarzane przez branżę budowlaną. Rada Gospodarcza Strefy Wolnego Słowa (RGSWS) deklaruje wsparcie dla takich działań, które napędzą to „koło”, tym razem na rzecz polskich firm. Plan na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju diagnozuje „pułapkę braku równowagi”. 95 mld złotych trafia do zagranicznych inwestorów, dwie trzecie polskiego eksportu tworzą firmy z kapitałem zagranicznym, 50 proc. produkcji przemysłu w firmach zagranicznych. To bardzo pesymistyczne dane. Czas zatem na szybkie wyjście z tej pułapki. Szeroko pojęta branża budowlana musi być motorem zmian i liderem wyprowadzenia polskich firm na szeroką autostradę rozwoju...
Tomasz Terlikowski
Kościół w Polsce błyskawicznie się zmienia. Jego dawne fundamenty przestają mieć znaczenie, bowiem zastępuje je nowy, niezwykle dynamiczny trend religijny, który – niezależnie od tego, co się jeszcze wydarzy – niewątpliwie ukształtuje nowe oblicze polskiego katolicyzmu. Spór między katolikami otwartymi a tradycyjnym czy ludowym katolicyzmem to już przeszłość. I to z wielu powodów. Po pierwsze, katolicyzm otwarty powoli odchodzi do historii. Jego twórcy i propagatorzy są już, w ogromnej większości, nieobecni w debacie publicznej, a ich spostrzeżenia coraz bardziej odklejone od rzeczywistości. Ludowy katolicyzm, który do niedawna był – choćby za sprawą Prymasa Tysiąclecia – fundamentem polskiego Kościoła, także powoli, ale w coraz bardziej...
Małgorzata Matuszak
„Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie…” – pisał Horacy, nawołując do cieszenia się dniem dzisiejszym, do korzystania z chwili, bez myślenia o przyszłości. Słowa te mają jednak zupełnie inne znaczenie, niż nadaje się im w dzisiejszych czasach. Olimpijskie hasło „szybciej, wyżej, dalej” przyświeca coraz jaśniej naszej codzienności. Żyjemy szybciej, mamy mniej czasu – dla siebie i dla innych. Chcemy więcej, sięgamy wyżej, zapominając o tym, co ważne. Bo czy to, o co zabiegamy, czego tak bardzo pragniemy, istotnie jest tym, co na to zasługuje? Czy to, w czym upatrujemy sensu życia, samo ma sens? A może wcale o sens nie pytamy, po prostu żyjemy, dzień po dniu, nie pytając o całość...
Ryszard Czarnecki
Mam poczucie déjà vu. Obserwując to, co działo się 10 kwietnia A.D. 2017, ale przecież tak naprawdę słuchając establishmentu medialno-politycznego w Polsce od wielu tygodni poprzedzających tę rocznicę, mam wrażenie, że ktoś zupełnie wbrew mojej woli wsadził mnie w wehikuł czasu i przeniósł do roku 2010 czy 2011. Ta sama nienawiść. Ten sam język pogardy. Ta sama, praktykowana – nawet jeśli ci tak samo zajadli, jak i nieoduczeni państwo z salonu nie wiedzą czyja – dewiza Goebbelsa: „kłamstwo powtarzane sto razy staje się prawdą”. I ta sama ucieczka od faktów, a choćby i pytań, i wątpliwości, które są udziałem wielu ludzi. Także moim. I tu refleksja osobista. Tak jak bardzo wielu Polaków 10 kwietnia 2010 r. – oraz przez wiele następnych...
Wojciech Mucha
Dzisiejsza opozycja nie ma nawet co marzyć o powtórzeniu sukcesu, jakim był potężny ruch społeczny, który powstał w opozycji do rządów Platformy Obywatelskiej. I nie tylko dlatego, że głównym katalizatorem tego ruchu był odruch po katastrofie smoleńskiej. Także dlatego, że brak jest po „drugiej stronie” zdolności intelektualnych i mobilizacyjno-organizacyjnych. Był 15 marca 2011 r. W jednej z krakowskich piwnic, jeszcze jako student przysłuchiwałem się zorganizowanej w ramach „Klubu Wtorkowego” dyskusji. W zadymionej i wypełnionej po brzegi sali odbyła się debata pod roboczym tytułem „co robić”. Wzięli w niej udział działacze społeczni, byli politycy samorządowi i biznesmeni, a także dziesiątki zainteresowanych. Nie było...
Dawid Wildstein
Po 10 kwietnia 2010 r. po raz pierwszy w dziejach III RP Polskę, w jakiejś mierze, udało się wyprowadzić z Europy w kierunku ponurych standardów azjatyckich. Przez ostatnie lata jednym z najważniejszych terminów w polskiej debacie politycznej i medialnej okazał się tzw. polski cham. Bezpośrednim wydarzeniem, które wspomnianą debatę zogniskowało, było oczywiście wprowadzenie Programu „Rodzina 500 plus”. To, co ujawniła ta dyskusja, było po prostu przerażające. Jeśli w ostatnich latach w polskiej polityce, przy pełnej akceptacji znacznej części tzw. autorytetów, salonów, „Europejczyków” – tu mogą sobie czytelnicy wstawić dowolne określenie – pojawiła się narracja rzeczywiście faszystowska bądź do faszyzmu podobna – to przy tej okazji. „Motłoch” kontra „elity...
Polityczna hołota zmieniła swoją strukturę, straciła zdolność do budowania społecznych emocji i co więcej seria skandali z udziałem wodzów rewolucji kompromituje ich z każdym dniem coraz bardziej. Przyznaję, że biorę się za tę robotę z obrzydzeniem i chętnie bym komuś zapłacił, aby się za mnie ubabrał analizą marginesu społecznego, w dodatku potraktowaną przekrojowo. Trochę żartuję, ale nie do końca, naprawdę nie widzę nic przyjemnego w pisaniu o tym, jak funkcjonuje hołota i do czego jest wykorzystywana. Istnieje jednak bardzo ważny powód, który każe z tematem się zmierzyć, w przeciwnym razie obecność hołoty stanie się czymś akceptowalnym, do czego człowiek cywilizowany dopuścić nie ma prawa. Światowcy w garniturach Patrząc na...
Katarzyna Gójska-Hejke
Dzisiaj bardziej rozproszone i anonimowe grupy dziczy napadające w połowie 2010 r. na Obrońców Krzyża Pamięci zostały zastąpione lepiej zorganizowaną strukturą tzw. Obywateli RP. Ale cel pozostał ten sam, tak jak i medialne wsparcie, które dwoi się i troi, by plucie na człowieka, który odwiedza grób swojego brata, przedstawić jako oryginalną akcję społeczną. Pogarda jest nieodłącznym elementem polityki kłamstwa smoleńskiego. Tak było już 10 kwietnia i jest do dziś. Ma za zadanie zohydzać ofiary, poniżać upominających się o pamięć o nich i o prawdę, odwracać uwagę opinii publicznej od niespójności moskiewskiej wersji przyczyn śmierci polskiej delegacji. Po tragedii w pobliżu lotniska Siewiernyj niemal cała aktywność ówczesnej głównej...