Numer 3 (133)/2017

Tomasz Sakiewicz
Nie zmienimy w jeden dzień myślenia ekonomistów ani sposobu finansowania gospodarek. Można jednak przestawić akcenty, pokazać długoterminowe zyski z inwestowania w ludzi. Czy ktoś wie, ile na świecie krąży walorów finansowych? Biliony, może nawet tryliony dolarów. Nie da się tego łatwo policzyć, bo większość „papierów” jest tylko zapisem elektronicznym, który zmienia się w ułamku sekundy. Banki nie dysponują pieniędzmi wpłaconymi przez ich klientów. Gdyby były one ulokowane na przykład w nieruchomościach czy przedsiębiorstwach, pewnie łatwo można by je odzyskać. Jednak w bankach na kontach są też tylko zapisy elektroniczne. Zapisy lewarowane zmieniającym się prawem i śrubowane kaskaderskimi operacjami, przy których tradycyjny hazard to bezpieczna...
Hanna Shen
Co działo się w minionym miesiącu na kontynencie azjatyckim? Poniżej prezentujemy omówienie wydarzeń, które niekoniecznie trafiają na pierwsze strony gazet, ale są ważne. Chiny–Tajwan Na początku lutego japoński dziennik „Yomiuri Shimbun” podał, że Chiny rozważają wprowadzenie poprawek do uchwalonej przez chiński parlament w marcu 2005 r. ustawy antysecesyjnej. Dokument sprzed 12 lat stanowi, że Pekin „zastosuje niepokojowe środki i inne konieczne metody”, jeśli Tajwan wykona ruchy mające na celu osiągnięcie suwerenności lub jeśli okaże się, że nie jest możliwe pokojowe zjednoczenie. W momencie uchwalenia ustawa wzbudziła oburzenie nie tylko na Tajwanie, gdzie 26 marca 2005 r. milion Tajwańczyków protestowało na ulicach Tajpej przeciwko jej wprowadzeniu, lecz także...
Olga Doleśniak-Harczuk
27 stycznia w Bundestagu uczczono Dzień Pamięci o Ofiarach Narodowego Socjalizmu. Po raz pierwszy w historii niemieckiego parlamentu w sposób szczególny wspomniano o ofiarach eutanazji i zbrodniarzach w kitlach, bez których pomocy nazistowskie Niemcy nie zdołałyby tak dalece zakroić masowej eksterminacji słabych, chorych, uznanych za niegodnych życia. Gościem honorowym tego dnia był w Bundestagu Sebastian Urbanski, aktor z zespołem Downa. Urbanski odczytał list upośledzonego mężczyzny, który przed 74 laty padł ofiarą akcji eksterminacyjnej T4. Gdyby Urbanski żył w Berlinie lat 40., zostałby niechybnie zagłodzony w jednej z umieralni zwanych klinikami. To dobrze, że nasi zachodni sąsiedzi mają tego świadomość. Wiele napisano o...
Stefan Czerniecki
Głęboka selwa pogranicza Panamy i Kolumbii. Z szukającymi tu schronienia kolejnymi grupami zbrojnymi FARC, z narkotycznymi gangami chowającymi się przed prawem. Wreszcie z nielegalnymi imigrantami, którzy w przeprawieniu się przez przesmyk widzą swoją szansę na pomyślne dostanie się do Panamy, Hondurasu, Gwatemali, a następnie Meksyku i może Stanów Zjednoczonych. Witajcie na ziemi niczyjej. Witajcie w Darién. – Dlaczego nie wyszedłeś z autobusu? Mówiłem przecież jasno, prawda? – Musiałem nie usłyszeć, przepraszam… – bronię się, nadal wybudzając umysł z głębokiego snu. – Bierz paszport i zasuwaj mi do kolegi. Czeka już na ciebie na zewnątrz. Mundurowy służbista z Senafrontu (elitarnej jednostki panamskich służb specjalnych...
Ryszard Czarnecki
Przez dwa dni ani zwiedzania, ani zabytków, ani turystyki – czysta polityka. Żadne tam notowanie obyczajów i zachowań – wyłącznie polityka międzynarodowa, wewnętrzna, reformy premiera Modiego itp., itd. Jestem w państwie, które za około pięć lat będzie najliczniejsze na świecie, wyprzedzając Chiny. W kraju, który jednak wciąż nie ma... jednolitego systemu podatkowego na całym swoim terytorium! Podatki są różne w zależności od stanów – no, w USA to jednak nie do pomyślenia. Co prawda, w końcu jednolity system uchwalono, ale cały czas brakuje przepisów wykonawczych. Rok budżetowy zaczyna się tutaj dopiero w czerwcu. Głównym celem tego na rok 2017 do połowy następnego będzie zmniejszenie deficytu do 3,2 proc. (w kolejnym roku do 3 proc.). Premier...
Hanna Shen
Politycznym przemianom i protestom na Tajwanie od lat towarzyszą piosenki. Niektóre z nich trafiły w przeszłości na listę zakazanych utworów, a ich twórcom i wykonawcom groziło więzienie. Po zniesieniu stanu wojennego w 1987 r. śpiewane przez demonstrujących piosenki wskakują już raczej na inne listy – przebojów. Gdy w 1945 r. wiadomość o japońskiej porażce i kapitulacji dotarła na wyspę, Tajwańczycy cieszyli się, iż rządy kolonistów dobiegły wreszcie końca. Wkrótce jednak okazało się, że radość była nieuzasadniona. Czang Kaj-szek i Kuomintang, którzy przejęli władzę na Tajwanie, wprowadzili wyspę w okres tzw. białego terroru, który zakończył się, gdy w 1987 r. zniesiono stan wojenny. Tych ponad 40 lat rządów Kuomintangu...
Antoni Rybczyński
Działacze Partii Demokratycznej i liberalne (czyli lewicowe) środowiska próbują narzucić taką oto narrację, iż gdyby nie hakerskie ataki Rosjan na obóz Hillary Clinton, Donald Trump nie wygrałby wyborów. W ten sposób wpisują się w linię informacyjną Moskwy, która próbuje uczynić z nowego prezydenta USA swego zakładnika. Powyższa retoryka jest także kolejnym dowodem na to, jak niezmierzony jest ocean hipokryzji lewicy amerykańskiej. Bo to nie kto inny jak właśnie to środowisko, przez całe dekady, poczynając od początków zimnej wojny, nie miało nic przeciwko temu, by Sowieci ingerowali w amerykańską politykę. Wręcz nawet Moskwę do tego zachęcano. To lewica w USA przez dekady naciskała też na Partię Demokratyczną, by ta zajmowała jak najłagodniejszą postawę...
Olga Doleśniak-Harczuk
„Mamo, zobaczysz, kiedyś przyjadę po ciebie mercem” – przyrzekł w latach 60. swojej matce Erice Vossler nastoletni Gerhard Schröder. Słowa dotrzymał. „Chcę do środka!” – wykrzykiwał jeszcze jako członek socjalistycznej młodzieżówki pod bońską kancelarią kanclerza RFN. W 1998 r. przekroczył próg Kanzleramtu i rządził w nim niepodzielnie siedem lat. Później, na etacie w Gazpromie, niby wycofał się z życia politycznego, ale zawsze był w obwodzie. Dziś jest pożądanym mówcą i doradcą, niekwestionowaną szarą eminencją przeżywającej właśnie renesans SPD i ojcem kariery politycznej nowo zaprzysiężonego prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera. Cóż, stało się, Gerhard Schröder wrócił do gry i kampania wyborcza od razu nabrała rumieńców....
Marcin Wolski
Służby specjalne Związku Sowieckiego oraz Rosji (sprzed i po czerwonej zarazie) uchodzą za najlepsze na świecie. W dziedzinie prowokacji, skrytobójstw, zamachów, infiltracji przeciwnika trudno im dorównać, zwłaszcza gdy ich działaniom towarzyszyły cynizm, bezwzględność, profesjonalizm, ślepe posłuszeństwo i wewnętrzny terror. Od 300 lat doskonale uzupełniają się z działalnością dyplomatyczną i propagandową, tworząc podstawę imperium. Aż trudno zrozumieć, jak przy tych wszystkich zaletach w połączeniu ze ślepotą i głupotą reszty świata nie udało im się zapanować nad całym globem. Być może jedną z przyczyn jest dążenie do perfekcjonizmu, a zarazem monstrualny przerost, który powoduje, że Golem zaczyna potykać się o własne nogi....
W lutowym numerze „Nowego Państwa” pisałem o tym, jak koreański przemysł filmowy potrafi współtworzyć świadomość historyczną widzów, równocześnie doskonale na tym zarabiając i tworząc znakomite filmy. Ostatnie dwa lata to bowiem rosnąca popularność nowego nurtu w tamtejszym kinie – opowiadania na różne sposoby o czasach okupacji japońskiej i oporze Koreańczyków wobec okrutnych agresorów. Późniejsze losy Korei Południowej (wojna koreańska to jeszcze inna, od dawna i bardzo często obecna na ekranach historia) filmowców interesują tym bardziej, im mniej krępowani są przez cenzurę. Od końca lat 90. na ekranach można było zobaczyć wiele obrazów dotykających problemów represji politycznych, którym poddawane było tamtejsze społeczeństwo na początku lat 80.,...
Sylwia Krasnodębska
„Pokot” Agnieszki Holland to śmieszno-straszna baśń dla dorosłych. Osnuta wokół zmanipulowanych słów: „czyńcie sobie ziemię poddaną”. I tak oto opowieść o zwariowanej ekolożce i krwiożerczych kłusownikach staje się jaskrawo ideologicznym, antychrześcijańskim filmem, w którym Holland w scenie filmowanej w kościele w symboliczny żłóbek kładzie nie Jezusa,  a… zabitego dzika. Na festiwalu Berlinale liczy się wydźwięk filmu. Do konkursu głównego, gdzie znalazł się najnowszy film Holland, trafiają oczywiście obrazy twórców doświadczonych, z łatwością i maestrią posługujących się filmowymi narzędziami. Ale krytycy często podkreślają, że to nie warsztat i kunszt liczą się najbardziej. Cenniejsze stają się konflikt i spór. Czasem po...
Na początku lat 70. zaangażowanie się w projekt oparty jedynie na brzmieniach syntezatorów, który nie dawał gwarancji sukcesu ani rozpoznawalności, wymagał odwagi i zdecydowania. Nie przeszkodziło to jednak wizjonerom, jak Kraftwerk czy Jean-Michel Jarre w nagrywaniu pionierskich płyt determinujących kierunek rozwoju muzyki elektronicznej na kolejne dziesięciolecia. Pomimo wcześniejszych – udanych zresztą – „dzieł” Jarre’a, album „Oxygene” z 1976 r. przyniósł artyście międzynarodowy rozgłos. Wraz z jego premierą ukonstytuowała się i okrzepła europejska scena elektroniczna. „Oxygene” zresztą, ku zaskoczeniu samego Jarre’a, stał się fundamentem, do którego swoje cegiełki dokładały całe pokolenia późniejszych twórców. Krążki „Oxygene 2” z 1991 r....
Sylwia Krasnodębska
Scenariusz filmu „Zerwany kłos” napisało samo życie, a przypomnienie jej widzom nie było wyłącznie artystycznym wyzwaniem. Losy błogosławionej Karoliny są ważne dla Polaków i katolików, a sens jej śmierci ma bardzo doniosły wymiar. To temat bardzo trudny. Pokazujący realne cierpienie i zło. A jednak wlewa nadzieję – z Witoldem Ludwigiem, reżyserem i scenarzystą filmu „Zerwany kłos”, rozmawia Sylwia Krasnodębska (Polskie Radio) Jest Pan reżyserem i scenarzystą filmu „Zerwany kłos” o bł. Karolinie Kózkównie. Stworzył Pan zespół filmowy złożony ze studentów Wyższej Szkoły Kultury Społecznej  i Medialnej w Toruniu oraz jej absolwentów pracujących w TV Trwam. Średnia wieku członków całego zespołu filmowego wynosi 27 lat....
Piotr Lisiewicz
Państwowi terroryści z materiałami wybuchowymi, młodzi PR-owcy z ministerstw i urzędów, wreszcie dziennikarze, niekiedy na podwójnych etatach – taka współdziałająca zgodnie drużyna to gwarancja sprawnego przeprowadzenia operacji specjalnej – czy będzie to likwidacja niewygodnej osoby, czy wysadzenie w powietrze budynku mieszkalnego, czy zamach na samolot. Lektura książki sprzed lat – mam przed sobą jej polskie wydanie z 2007 r. – zatytułowanej „Wysadzić Rosję”, autorstwa Aleksandra Litwinienki i Jurija Felsztyńskiego – robi dziś na polskim czytelniku zupełnie inne wrażenie niż wtedy. Opowieści Litwinienki o wysadzaniu na rozkaz rosyjskich władz bloków mieszkalnych były wtedy czymś szokującym, ale odległym. Wydarzenia rozgrywały się w kraju, do...
„Ten jest dobry, kto chce być dobry” brat Albert Był wzorcem dla Karola Wojtyły, gdy ten stał na rozdrożu, czy wybrać teatr, czy poświęcić się kapłaństwu. Wtedy to właśnie przypomniał sobie o bracie Albercie, który porzucił sztukę, by służyć najbardziej potrzebującym. I ostatecznie, tak samo jak niegdyś w Adamie Chmielowskim – poszukującym Boga malarzu, tak i w nim dokonał się duchowy przełom. Już jako papież Jan Paweł II dokonał kanonizacji brata Alberta. O tym pokornym i cichym opiekunie krakowskich nędzarzy wypowiedział znamienne słowa: „Pan Bóg prowadził go drogą niezwykłą: uczestnik powstania styczniowego, utalentowany student, artysta malarz, który staje się naszym polskim »Biedaczyną« (jak św. Franciszek z Asyżu), szarym bratem,...

Pages