Numer 12 (130)/2016

Tomasz Sakiewicz
Ogromną zdobyczą amerykańskich wyborów jest przesunięcie oceny Polonii z elektoratu pasywnego na języczek u wagi. Wygląda na to, że Polacy mogą się ustawić w tej roli na wiele lat, o ile sami nie zmarnują tego potencjału. Kiedy w czasie mojej ostatniej wizyty w USA mieszkający tam Polacy pytali, na kogo głosować, tłumaczyłem, że kogokolwiek by wybrali, niech nie oddają swoich głosów za darmo. Trzeba najpierw jak najwięcej uzyskać od kandydatów i doprowadzić do licytacji między nimi na sprawy istotne dla Polaków. O głosy polskie słabo się do tej pory starano. Polacy, podobnie jak reszta społeczeństwa amerykańskiego, połowicznie brali udział w wyborach. Były to najwyżej 4 mln oddanych w nich głosów. Liczbę Polaków w USA ocenia...
Marcin Wolski
Jednym z wątków, które często chętnie podejmuję, jest związek kolejnych rewolucji informacyjnych z wielkimi zmianami w historii ludzkości. Jeśli antyk powstał jako kultura pisma, reformacja była dzieckiem druku, rewolucja francuska – prasy, totalitaryzmy dwudziestowieczne niemożliwe byłyby bez wynalazku mikrofonu, a ogłupiałe społeczeństwa dobrobytu bez telewizji, to niewiadomą pozostawało, jaki będzie efekt kolejnej fali postępu ludzkiego komunikowania, co narodzi się z internetu i pączkujących dzięki niemu mediów społecznościowych. Jedno już wiemy: dzięki nowym mediom procesy stały się trudne do kontrolowania, a stare struktury niezdolne do szybkiej reakcji. Niezależnie, jak podejdziemy do tzw. arabskiej wiosny, była ona pierwsza jaskółką tego, co...
Ryszard Czarnecki
I znów kłaniam się Tajwanowi – z wzajemnością, bo Chińczycy z Tajwanu (albo po prostu Tajwańczycy) to, jak to w Azji, uprzejmi ludzie. Jestem tu ponownie po trzech latach, a czwarty raz w ciągu nieco więcej niż dekady. I widzę, że dawna Formoza nie podzieli losu portugalskiej kolonii w Makau, która stała się integralną częścią Chin Ludowych. Nie będzie też bywszym brytyjskim Hongkongiem, który wtopił się w rządzone przez komunistów Państwo Środka. Ostatnie wybory parlamentarne i prezydenckie w państwie mającym angielski skrót ROC (Republic of China) wygrali ci, którzy zbliżenia z Pekinem nie chcą. Dzieje się to w tym samym czasie, gdy podkręcona przez kandydata, a teraz już prezydenta elekta Donalda Trumpa rywalizacja...
Antoni Rybczyński
Czego Amerykanie nie wybrali, tego świat nie pozna. Jak wyglądałaby polityka Stanów Zjednoczonych pod rządami Hillary Clinton? Tego już się nie dowiemy. Może i dobrze. Dotychczasowe dokonania kandydatki Partii Demokratycznej w sprawach międzynarodowych przedstawił na finiszu kampanii prawicowy portal Breitbart pod jednoznacznym tytułem „Świat Hillary. Jak polityka zagraniczna Clinton zdestabilizowała niemal każdy zakątek globu”. To podsumowanie skutków działalności Hillary Clinton – jako senator, sekretarz stanu i jednej z twarzy Fundacji Clintonów. Zdaniem autorów, międzynarodowa aktywność niedawnej kandydatki na prezydenta przyniosła przede wszystkim wzmocnienie światowych autokracji, destabilizację, a nawet upadek szeregu państw, wreszcie rozwój globalnego ruchu...
Hanna Shen
Co działo się w minionym miesiącu na kontynencie azjatyckim? Poniżej prezentujemy omówienie wydarzeń, które niekoniecznie trafiają na pierwsze strony gazet, ale są ważne. Chiny–Watykan W wywiadzie, jaki na początku listopada ukazał się w „The Wall Street Journal”, emerytowany biskup Hongkongu kardynał Joseph Zen skrytykował ugodę, jaką Watykan zamierza zawrzeć z Chinami. Stolica Apostolska rozważa uznanie mianowanych przez władze ChRL biskupów z tzw. Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich. Według kard. Zena, uznanie nieważnie wyświęconych biskupów może zniszczyć Kościół w Chinach. W wywiadzie duchowny stwierdził, że chociaż biskupi z Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich są z reguły wierni nauczaniu Kościoła, to...

Pages