Numer 1 (107)/2015

Tomasz Sakiewicz
Czas ropy miał się skończyć wraz z kryzysem energetycznym i gwałtownym wzrostem jej cen... Według Władimira Putina cena ropy w 2015 r. powinna sięgać nawet 200 dolarów za baryłkę. To oznaczałoby, że część świata będzie próbowała uciekać z zasilania swoich gospodarek ropą na rzecz gazu, biopaliw itp. Jednak ta część światowych gospodarek, która pozostałaby przy ropie, żywiłaby spokojnie jej producentów. Trudno było sobie np. wyobrazić szybkie przejście USA na inne źródła paliw dla samochodów niż ropa i benzyna. Ogromne lobby blokowało rozwój technologii alternatywnych dla tradycyjnych paliw, a szaleństwo ekologiczne nie poprawiało opłacalności tego pomysłu. Zresztą, przerobienie silników samochodów na inne niż pochodne ropy wcale nie było tanie. Wymagało to...
Marcin Wolski
Sytuacja, że młodzież mogłaby się poczuć naprawdę obywatelami, zająć polityką i aktywną działalnością na rzecz własnego kraju, spędzała sen z powiek resortowym ojcom i ich dzieciom. Natomiast pozór ubawu i namiastka wspólnoty, jakie dawał Przystanek Woodstock, a jednocześnie aktywność charytatywna Orkiestry były doskonałym dorocznym spuszczaniem pary. „Nic tak nie wzbogaca człowieka jak działalność charytatywna...Oczywiście duchowo” – mówiła przed laty w moim kabarecie Joanna Jeżewska, parodiująca prezydentową Kwaśniewską. Salwy śmiechu miała zapewnione. Dziś ten sam tekst mógłby powiedzieć muppet przebrany za Owsiaka albo i on sam. Od wieków dobroczynność miewała swoje jasne i ciemne strony. Wielcy grzesznicy w akcie ekspiacji budowali...
Hanna Shen
Yuan Hong-bing jest chińskim dysydentem mongolskiego pochodzenia (ur. w 1952 r. w Mongolii Wewnętrznej będącej prowincją Chin Ludowych). W okresie rewolucji kulturalnej (1966–1976) Yuan musiał zaprzestać nauki i został wysłany do pracy w fabryce. W latach 80. ukończył prawo na Uniwersytecie Pekińskim. Tu jego szkolnym kolegą był obecny premier ChRL Li Ke-qiang. Po studiach Yuan Hong-bing wykładał prawo na macierzystej uczelni. W okresie protestów studenckich na placu Tiananmen w Pekinie w 1989 r. Yuan udzielał wsparcia manifestującym; w 1994 r. stworzył wolny związek zawodowy Ligę Ochrony Ludzi Pracy Chińskiej Republiki Ludowej. Organizacja została uznana przez komunistyczną władzę za nielegalną, a Yuana za karę odesłano na południe...
Antoni Rybczyński
Dobrze znana jest rola KGB w rozwoju arabskiego terroryzmu i początkach współczesnego terroryzmu islamskiego. Znana jest też infiltracja kaukaskich rebeliantów przez rosyjskie służby. Marius Laurinavičius, litewski ekspert Centrum Badań Europy Wschodniej, wychodząc właśnie od wykreowanego przez KGB „wahabizmu” w byłym ZSRS, poprzez agenturalne operacje FSB i GRU w Czeczenii, dochodzi do wojny w Syrii i Państwa Islamskiego. Artykuł pt. „Rosja Putina. Pod stopami Państwa Islamskiego ślady KGB, FSB i GRU?” (Delfi.lt, 9 stycznia 2015) opiera się na analizie dostępnych wcześniej prac, artykułów i wywiadów poświęconych roli rosyjskich służb specjalnych w powstawaniu radykalnego islamizmu na obszarze postsowieckim. Do napisania artykułu...
Jurij Felsztyński
Przedstawiamy fragment książki Jurija Felsztyńskiego pt. „Borys Bieriezowski. Zapiski wisielca”, która w styczniu 2015 r. ukazał się w Polsce nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka. Felsztyński i Bieriezowski poznali się w 1998 r., kiedy pierwszy z nich przyleciał do Moskwy, aby pisać biografię drugiego. Felsztyński zanotował i zredagował opowieści Bieriezowskiego, rosyjskiego oligarchy. Sam Bieriezowski został znaleziony martwy 23 marca 2013 r. Pięć lat wcześniej podobny los spotkał – także w Londynie – wspieranego przez niego kandydata na prezydenta Gruzji, partnera w interesach biznesowych, Badriego Patarkaciszwili. Wcześniej zaś uciekiniera z FSB, od lat współpracującego z Bieriezowskim Aleksandra Litwinienkę. Jak informuje...
Olga Doleśniak-Harczuk
W 1782 r. Michel-Guillaume-Jean de Crèvecoeur, amerykańsko-francuski pisarz, w eseju „Listy od amerykańskiego farmera” po raz pierwszy użył słowa „tygiel narodowości”. Zrobił to w odniesieniu do procesu krystalizacji wspólnej tożsamości narodowej Amerykanów. Renesans tygla nastąpił 126 lat później, gdy pojawił się w sztuce teatralnej Israela Zangwilla, potomka rosyjskich Żydów przybyłych do Londynu pod koniec XIX wieku. W XXI wieku tygiel zmutował w multi-kulti. Dziś mimo rażących dowodów na zawodność tego modelu, na jego utopijny charakter, wciąż w środowiskach postępu cieszy się ogólnym szacunkiem. To nie multi-kulti jest złe, ale jego wypaczenia... Skąd my to znamy. Założenie tygla było takie – przedstawiciele różnych narodów i wyznań mieszali...
Stefan Czerniecki
Czym jest dziś Belize City? Na pewno największą miejscowością tego maleńkiego kraju. Lecz także chaotycznym skupiskiem jednorodzinnych chałup, z których każda kolejna wydaje się być w jeszcze gorszym stanie od tej mijanej poprzednio. Dziesiątkami mężczyzn przesiadującymi całymi godzinami na miejscowym krawężniku pogrążonymi w jakimś nieludzkim zawieszeniu. Wszędobylskim błotem wydobywającym się spod sporadycznie poukładanych chodnikowych płyt. Wreszcie zaś: belizyjską gangsterką. – Przepraszam… – … – „Przepraszam”, powiedziałem. – … – z drugiej strony nadal cisza. ­– Hey, bro! [w tutejszym slangu: „Hej, bracie!” – tłum. aut.] – wysoki grubszy mężczyzna podnosi wreszcie ochrypły głos. – Hmm? – ospały jegomość w wielkim rastamańskim afro na głowie tylko...
Hanna Shen
Na początku stycznia br. rozpoczęły się kolejne przesłuchania w procesie przywódców Czerwonych Khmerów. Jednak główni oskarżeni nie są obecni na sali sądowej ze względu na problemy zdrowotne. Trybunał ONZ ds. osądzenia zbrodni popełnionych przez Czerwonych Khmerów (ECCC) nie pierwszy raz napotyka związane z tym trudności. Jednak, jak twierdzi dr John Ciorciari z Uniwersytetu Stanford, jeden z doradców Ośrodka Dokumentacji Kambodży, rozprawy zbrodniarzy muszą toczyć się dalej, bo jest to niesłychanie ważne dla społeczeństwa Kambodży. „Po tylu latach bezkarności jest szansa na sprawiedliwość. Wydaje mi się ważne, aby ofiary zobaczyły, że prawo istnieje i że nawet wysocy urzędnicy popełniający zbrodnie nie są bezkarni” – mówi. Podobnego zdania jest Youk Chhang, który...
Sylwia Krasnodębska
Myślę, że w porównaniu z Polską czy też innymi państwami byłego bloku wschodniego, po 1989 r. starym komunistom w zjednoczonych Niemczech nie udało się (w większości) zrobić kariery w polityce czy służbie publicznej – z Ruth Hoffmann, autorką książki „Dzieci Stasi” rozmawiają Sylwia Krasnodębska i Olga Doleśniak-Harczuk. W Polsce bestsellerem okazała się książka „Resortowe dzieci. Media”. Jej autorzy pokazują, jak dzieci komunistycznych działaczy w Polsce robiły kariery dzięki ich rodzicom, którzy po 1989 r. nie tracili wpływów. Dzieci działaczy przeniosły też do współczesnej przestrzeni medialnej tamten tok myślenia i tamte wartości. Dzieci Stasi – policji politycznej NRD, o których Pani pisze, mieli zgoła inny żywot… Niestety,...
Olga Doleśniak-Harczuk
Myślę, że w porównaniu z Polską czy też innymi państwami byłego bloku wschodniego, po 1989 r. starym komunistom w zjednoczonych Niemczech nie udało się (w większości) zrobić kariery w polityce czy służbie publicznej – z Ruth Hoffmann, autorką książki „Dzieci Stasi” rozmawiają Sylwia Krasnodębska i Olga Doleśniak-Harczuk. W Polsce bestsellerem okazała się książka „Resortowe dzieci. Media”. Jej autorzy pokazują, jak dzieci komunistycznych działaczy w Polsce robiły kariery dzięki ich rodzicom, którzy po 1989 r. nie tracili wpływów. Dzieci działaczy przeniosły też do współczesnej przestrzeni medialnej tamten tok myślenia i tamte wartości. Dzieci Stasi – policji politycznej NRD, o których Pani pisze, mieli zgoła inny żywot… Niestety,...
Antoni Rybczyński
„Boko Haram jest lepiej uzbrojona i ma lepszą motywację niż nasze własne oddziały. Biorąc pod uwagę obecną sytuację, jest absolutnie niemożliwe, żebyśmy pokonali Boko Haram” Kashim Shettima, gubernator Borno (luty 2014) Boko Haram nie jest drugim Państwem Islamskim, nie jest jego filią, nie jest też regionalnym odgałęzieniem Al-Kaidy, jak te z Maghrebu czy Jemenu. Boko Haram jest integralnym elementem skomplikowanej gry o władzę i miliardy petrodolarów. Za islamistycznymi hasłami ukrywają się powiązania z lokalnymi elitami polityczno-wojskowymi, a w tle pojawiają się ambicje sąsiadów Nigerii. Obecna ofensywa islamistów jest zaś ściśle związana ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi. W całym ubiegłym roku z rąk bojówek Boko Haram śmierć...
Olga Doleśniak-Harczuk
O tym, że polityka appeasementu nie popłaca, Europa przekonała się ostatnio po rosyjskiej aneksji Krymu. Nie po raz pierwszy, ale i tak zdumieniu nie było granic. W 1523 r. ta sama, choć 500 lat młodsza, Europa przez swoją lekkomyślność i krótkowzroczność straciła Rodos. Twierdza przeszła w ręce otomanów. Nikt z europejskich możnych nie kiwnął palcem, by pomóc rezydującym tam od przeszło 200 lat joanitom w walce z muzułmańskim najeźdźcą. Wtedy też były interesy, układy, zależności. Francja miałaby co opowiadać. A.D. 2015 po atakach islamskich terrorystów w Paryżu na nowo odżył temat islamu, tego, czy jest dla nas niebezpieczny, i jeżeli tak – na ile. Znawca tematu, o. Samir Khalil Samir, zwrócił kiedyś uwagę, że gdy prorok Mahomet czuł się...
Małgorzata Matuszak
Rozważając, czym jest altruizm, nie powinniśmy mylić jego przyczyn ze skutkami, które może powodować. W przeciwnym razie dopuszczamy się niesprawiedliwości i nieuczciwości względem tych, którzy postępują bezinteresownie. Termin „altruizm” stworzony został w XIX wieku przez A. Comte’a, uznawanego za „ojca socjologii”. Według francuskiego myśliciela, ludzkie motywy działania podzielić można na egoistyczne oraz altruistyczne i w tym przeciwstawieniu określał on altruizm jako „umiłowanie bliźniego ze względu na jego obcość”, jako „życie dla innych”, odrzucenie egoizmu i kierowanie się w swym działaniu zawsze dobrem drugiego, co znajduje swoje odzwierciedlenie w etymologii terminu: francuskie słowo „altruisme” wywiódł z łacińskiego „alter”, oznaczającego „...
Ryszard Czarnecki
W styczniu mam urodziny, ale – póki co – mało kto je obchodzi. Na ten miesiąc przypadają jednak rocznice urodzin (lub śmierci), które warto celebrować już teraz. Zacznę od tej najstarszej, czyli od 245. rocznicy urodzin księcia Adama Czartoryskiego. Tego od Hotelu  Lambert, polskiego męża stanu, choć szefa MSZ Rosji (1804–1806), a potem wicepremiera  Rządu Tymczasowego Królestwa Polskiego. Książę Adam Jerzy na paryskim bruku (to jednak metafora!) wysoko dzierżył sztandar niepodległości Polski – narodu, który od kilkudziesięciu lat nie miał własnego państwa. Czartoryski był wielkim panem, ideę suwerenności Najjaśniejszej Rzeczpospolitej krzewił na obcych dworach za własne pieniądze, inwigilowany i atakowany przez Rosjan, ale też nie zawsze przyjmowany z ...
Piotr Lisiewicz
„Memoriał dla Napoleona III z października 1854” naszego wieszcza Zygmunta Karsińskiego powinien znać w 2015 r. każdy Polak z kilku powodów. Pierwszy z nich to zawarte w nim błyskotliwe i do dziś aktualne oceny Rosji, która jest „wytworem i zbiorem pierwiastków najbardziej złowrogich i najbardziej rozkładowych, jakie są w historii”. Krasiński wiedział doskonale, że nic tak nie działa na korzyść Rosji, jak mętne dyskutowanie z przekazem na jej  temat, jaki przesyła ona światu. I że opisywać ją należy językiem mocnym, precyzyjnym i dosadnym: „Rosjanie to są potępieńcy tego świata i jak potępieńcy, mają tylko jedną pociechę, swoją pychę”. Był też nasz wieszcz wizjonerem, gdy pisał (1854 rok!): „Rosja jest wielkim...
Bohdan Urbankowski
PIEŚŃ KONFEDERATÓW Przyjaciołom z KPN Stawam na placu na Boga rozkazy Na Jego sroższe niźli śmierć wezwanie I wiem, że choćbym padł po wiele razy Śmierć mnie nie złamie. Tyś Panie tarczą, Tyś nam i ostoją W Twym ręku klęska w Twoim i zwycięstwo Lecz daj nam Panie raczej umrzeć stojąc Niźli żyć klęcząc. Wzleciał nasz orzeł skrzydły skrwawionemi I lecieć musi choć bolą złamane Bo gdy upadnie – czeka go na ziemi W prochu pełzanie. Pisząc, czułem się tak, jak bohater dramatu Słowackiego – usłyszałem stukanie w okno i wiem, że muszę iść. Nie czułem się wybrany, raczej zmobilizowany. Tak samo czuli się moi przyjaciele, gdy śpiewaliśmy tę pieśń przy ognisku za domem Adama Słomki, w górach. Adam był szefem młodzieżówki KPN. Czas był ciężki, po ulicach chodziło...
Dariusz Jarosiński
Aby zrozumieć motywy postępowania takich żołnierzy, jak Hieronim Rogiński „Róg”, trzeba poznać historię ich rodzinnej ziemi. To nie przypadek, że na Podlasiu, ziemi łomżyńskiej, północnym Mazowszu silny był opór przeciwko sowieckiemu okupantowi, przeciwko komunistom. Na tych ziemiach ciągle żywa była tradycja powstania styczniowego – to ta historia pobudzała do walki. Nie bez znaczenia był też fakt, że bolszewicy, komuniści byli antychrystami, a mieszkańców tej ziemi oprócz umiłowania wolności wyróżniała głęboka religijność. Hieronim Rogiński chyba jako jedyny z polskich Żołnierzy Wyklętych urodził się w Nowym Jorku. Przyszedł na świat w 1911 r. Jego rodzice, Stanisław i Eufrozyna, pochodzący z ziemi łomżyńskiej, wyemigrowali do Ameryki „za chlebem”, ale...
W 1977 r. Bareja rozpoczął współpracę z KOR, aktywnie biorąc udział w konspiracji. Dopuszczenie „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” na ekrany kin przypłacił zawałem serca. Wojny z władzą nie mógł wygrać, lecz ośmieszał ją przy każdej okazji. Pod koniec czerwca 1977 r. w Warszawie  rozpoczęto zdjęcia do komedii „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”. Bareja i Tym mieli wspólną wizję komedii nasyconej satyrą obyczajową, społeczną i polityczną. Ekipa pracowała w Warszawie, Paryżu i Hajduszoboszlo (Węgry). W scenopisie „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” znajdziemy wiele ujęć, które zostały skrócone lub usunięte przez cenzurę, tracąc ironiczną wymowę. Ześwinione społeczeństwo Gdy Roman Ferde wynajął podnośnik od ekipy wieszającej...
Magdalena Michalska
Podczas Łódzkiej Wiosny Poetów jednym z przemawiających był Jan Bolesław Ożóg, który nachalnie propagował własną poezję. Na sali znajdowała się poetka Dorota Chróścielewska, a ci, którzy siedzieli obok niej, zarykiwali się ze śmiechu. Każdą natchnioną wypowiedź Ożoga przerabiała na fraszkę i puszczała w obieg. Wkrótce prawie wszyscy turlali się ze śmiechu. Powyższa anegdota, opowiedziana mi przez poetę Bohdana Urbankowskiego, świetnie obrazuje nieco złośliwą inteligencję, jaką obdarzona była Dorota Chróścielewska, jedna z najzdolniejszych polskich poetek współczesnych. Poetka, która – mimo profesjonalnego warsztatu literackiego oraz twórczości, jaką doceniali zarówno krytycy, jak i zwykli czytelnicy – dziś jest prawie zupełnie zapomniana. Mieszkanie przy...
Piotr Lisiewicz
W kancelarii lwowskiego adwokata Henryka Vogelfängera zadzwonił telefon. Znudzona sekretarka powtórzyła po raz kolejny, że pana mecenasa nie ma, bo zajmuje się poza kancelarią bardzo poważną sprawą. Sprawa rzeczywiście należała do takich, którymi żyła cała Polska. Adwokat, pod pseudonimem Tońko, odgrywał właśnie rolę „durnowatego pomidora” w dialogu ze swym przyjacielem Szczepkiem. „Ulubieńcy całej Polski” – tak pisał o Szczepku i Tońku w 1935 r. „Ilustrowany Kurier Codzienny”, opisując ich triumfalny objazd po kraju. Zaczęli go od drugiego końca Polski, czyli Gdyni. „Szczepko i Tońko izolowani dotychczas w studio pojęcia nie mieli, do jakiego stopnia są już popularni... zajechali, wysiedli z pociągu, a tu orkiestra, delegacje, kwiaty;...
Małgorzata Matuszak
Materia transplantologii dotyka najwrażliwszych obszarów człowieczeństwa – tajemnicy życia i śmierci. W  październiku ubiegłego roku na ekrany polskich kin wszedł film opowiadający historię Zbigniewa Religi i pierwszych przeszczepów serca w Polsce. W ciągu 2 miesięcy emisji „Bogów” obejrzały 2 mln widzów. Film odniósł sukces nie tylko komercyjny; dzięki niemu na nowo rozgorzały dyskusje na temat transplantologii – w środowisku lekarskim, w mediach, a także w polskich domach. Wydawało się wręcz, że obraz Łukasza Palkowskiego będzie miał na stan polskiej transplantologii wpływ lepszy – oby trwały i przekładający się na liczbę dokonywanych operacji – niż najlepiej przeprowadzona kampania społeczna. Bo transplantologia to gałąź medycyny, która...
Gdyby w znacznie szerszym zakresie wyprowadzić debatę obywatelską z łamów czasopism i z sal klubowych na rynki, place, ulice, mury, do centrów miast i osad, byłoby nierównie mniej fałszywych mów, rutynowych argumentów i pustych gestów. Nowy klimat społeczny sprzyjałby szybkiej modyfikacji poglądów i postaw ludzi, którzy z niewiedzy i bezradności ulegli alienacji czy mechanicznemu konformizmowi. Takie czynne inspirowanie obywatelskiego ożywienia to sensowna alternatywa wobec posępnego oczekiwania, aż zabrzmi złoty róg i otrąbi „polski Majdan” czy (daj Boże) Nowy Sierpień. A jednak się dzieje! Wielu obserwatorów polskiego życia publicznego (kiedyż to wyrażenie przestanie być dwuznaczne?) przywitało rok 2015 w minorowych nastrojach. Z...
Ryszard Czarnecki
Zaskoczę wszystkich: dziś ani słowa o Owsiaku! Może pozornie? Nie chcę porównywać autora hasła: „Róbta, co chceta” z wielkimi Polakami, którzy przez lata prowadzili olbrzymią działalność charytatywną – bez rozgłosu, z potrzeby rozumu i serca, nierzadko z własnych środków. Chcę tylko wspomnieć dwóch, którzy weszli do historii mojej rodziny: jeden do niej należał, drugi do niej chodził „po prośbie” o datki dla potrzebujących. Zacznę od tego drugiego, bo tak nakazuje chronologia. Gabriel Piotr Baudouin (Boduen), człowiek z francuskiego rodu, jeden z Polaków z wyboru, założył w Warszawie pierwszy sierociniec. Żył dla sierot. Kwestował dla nich, gdzie tylko się dało. Udał się także – z nieumówioną wizytą – do Otwocka, do posiadłości...
Piotr Lisiewicz
Oczywiście można zaprosić na Woodstock Janinę Paradowską w czerwonej garsonce i przekonywać, że to punkówa z irokezem na głowie i kolczykiem w nosie. Albo zawiesić nad sceną symbol pacyfizmu, a obok jako atrakcję sprowadzić czołgi. Tłumowi to może nie przeszkadzać, ale wkurzy każdego, kto jest wolny i myśli. A najbardziej właśnie tych, z których wolnościowych ideałów Owsiak robi konformistyczno-komercyjny rzyg. „Przyjeżdżajcie tutaj, a nie na jakieś wieśniackie, propagandowe koncerty na Woodstock. Tutaj trzeba przyjeżdżać, tam wiocha!” – tak Marek Piekarczyk z TSA, w koszulce z pacyfą, krzyczał w czasie jednego z ostatnich Festiwali im. Ryśka Riedla w Chorzowie. Dawny punkowiec: Owsiak to lizus systemu Co...
Dorota Kania
Jerzy Owsiak w telewizji pojawił się na przełomie lat 1989 i 1990 jako nowa, młodzieżowa gwiazda. Nikt wówczas nie zdawał sobie sprawy, że jest on mocno związany z PRL-em zarówno poprzez związki rodzinne, jak i pracę w firmie „Carpatia”, której właściciel – Jan Załuska – podpisał zobowiązanie do współpracy z komunistycznym wywiadem wojskowym, czyli Zarządem II Sztabu Generalnego. Jerzy Owsiak w „Carpatii” pracował tuż przed zaistnieniem w mediach, w których popularność zdobył młodzieżową pozą ze słynnym zawołaniem: „Róbta, co chceta”. W 1993 r. odbył się pierwszy finał akcji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Owsiak z dnia na dzień stał się celebrytą, a rzesza jego fanów nawet nie przypuszczała, że ojciec ich idola – Zbigniew –...
Piotr Wielgucki
Oryginalny Woodstock wykreował gigantów: Joe Cockera, Carlosa Santanę, Janis Joplin. Polski Jarocin wypromował kultowe kapele: TSA, Tilt, Brygadę Kryzys, Dezertera. Owsiak najpierw zarżnął największy i fenomenalny festiwal rockowy w Jarocinie, potem z „Woodstocku” zrobił coś pomiędzy karaoke a wiejską dyskoteką, gdzie od czasu do czasu ściąga emerytów udających „metalowców”. Jak się zaczęło? Jerzy Owsiak i Fundacja WOŚP mają tę przewagę nad swoimi krytykami, że posługują się emocjami, dzięki czemu sprawnie manipulują ludzką wrażliwością i świadomością. Polemika w takich warunkach staje się niezwykle trudna. Teoretycznie można sięgnąć po tę samą broń i na emocje odpowiedzieć emocjami, ale to błąd. Bardzo szybko usłyszymy, że duszę WOŚP stanowią: miłość, przyjaźń i...
Katarzyna Gójska-Hejke
Trudno było nie odnieść wrażenia, iż w proaborcyjnych mediach (a takie dominują w Polsce) byle pies przywiązany łańcuchem do budy zasługiwał na większy szacunek i współczucie niż mały, bardzo chory człowiek. Profesor Bogdan Chazan miał odwagę stanąć w obronie tego, którego zabicie znaczna część mediów, polityków, osób publicznych uznała za oczywistość i przedstawiała – o zgrozo – jako akt miłosierdzia. Nagrodą miesięcznika „Nowe Państwo” staramy się wyróżniać tych, którzy z odwagą bronią prawdy w życiu publicznym. Decyzją grona redakcyjnego naszego pisma statuetka Nagrody im. Grzegorza I Wielkiego za rok 2014 trafi do rąk Pana Profesora Bogdana Chazana. Wydarzenia, które zostały zapamiętane jako „sprawa profesora Chazana”, nie miały w Polsce precedensu. Ciężko...