Temat miesiąca

Handlem ludźmi zajmują się przede wszystkim zorganizowane grupy przestępcze. Szacuje się, że roczny obrót w tym procederze to około 150 mld dolarów. To trzecie miejsce w niechlubnym rankingu – tuż po handlu bronią i narkotykami. Zwykle kobiety zmuszane są do prostytucji, mężczyźni do ciężkiej pracy, a dzieci są wykorzystywane seksualnie. Młoda, atrakcyjna Polka wyjeżdża do Egiptu. Umiera rzekomo w wyniku obrażeń, jakich doznała w związku z upadkiem z dużej wysokości – miała wyskoczyć z okna szpitala, do którego trafiła z powodu złego stanu zdrowia i niecodziennego zachowania. Czy podano jej narkotyk? Czy padła ofiarą zorganizowanej grupy przestępczej? Być może z czasem poznamy odpowiedzi na te pytania. Tymczasem za sprawą...
Grzegorz Broński
To bardzo brutalny proceder, przestępcy nie liczą się z godnością ludzi, a nawet ich życiem. Nierzadko, gdy ofiary przestają być użyteczne, są mordowane – z Maciejem Szubą, dziś cenionym prywatnym detektywem, a wcześniej przez lata szefem najpierw wydziału kryminalnego, a później poznańskiej policji, rozmawia Grzegorz Broński. Czy według Pana teza, jaką w sprawie Magdaleny Żuk postawili śledczy z Jeleniej Góry, że jej tragedię można łączyć z handlem ludźmi, jest wiarygodna? Dopóki nie będę znał oficjalnych wyników sekcji zwłok i nie będzie znana w pełni toksykologia, to można spekulować o wszystkich możliwościach, hipotezach i snuć przypuszczenia, co się wydarzyło w Egipcie. Bo, rzeczywiście, działy się rzeczy dziwne,...
Ryszard Czarnecki
Jako wrocławiak słyszałem o licznych powiązaniach ludzi dawnych służb z przestępczością zorganizowaną i  działaniami mafii na wielu obszarach. To „krycie” ubeckimi układami i kontaktami przestępców dotyczy, jak słyszymy, także handlu żywym towarem czy narkobiznesu. Nie jestem detektywem, kryminologiem ani gliniarzem, zatem nie będę wypowiadał się na specjalistyczne zagadnienia związane ze śmiercią młodej kobiety z Dolnego Śląska. To nie moja dziedzina. I przestrzegam przed politykami, którzy wypowiadają się na każdy możliwy temat: ktoś, kto mówi, że zna się na wszystkim – zwykle nie zna się na niczym. Można jednak i trzeba tę sprawę – i przecież szereg innych, podobnych – widzieć w kontekście szerszym. Tym, który zahacza o politykę,...
Olga Doleśniak-Harczuk
Kolumbijka Marcela Loaiza w Japonii miała zarabiać jako tancerka, zaoszczędzić na dom dla siebie i chorej córki. W Tokio wylądowała w pokoju z czterema innymi kobietami, dziennie przyjmowała od 14 do 20 klientów. Po 18 miesiącach zbiegła. Miała 23 lata i była wrakiem człowieka. „Traciłam garściami włosy, zęby same mi wypadały” – wspomina. Isoke Aikpitanyi z Nigerii do Włoch dotarła w 2000 r. Zamiast obiecanej posady w supermarkecie czekał na nią turyński sex-biznes. „Masz dług, wisisz nam 20 tys. dolarów, jak nie spłacisz – zginiesz” – usłyszała na powitanie. Widziała, jak jedna z dziewczyn zbuntowała się. Zabili ją. Na oczach dziennikarki Tabore Ovuorie dwóm dziewczynom ścięto głowy maczetą. Ich ciała sprzedano czarownikom. Amulety z...
Grzegorz Wierzchołowski
Uprowadzanie, bicie, transport w nieludzkich warunkach, nierząd lub katorżnicza praca, a nieraz tortury i brutalne egzekucje – tak wygląda codzienność dziesiątek tysięcy niewolnic i niewolników rosyjskiej mafii. Za gangsterami, którzy pilnują wartego setki milionów dolarów biznesu, stoją rosyjskie służby specjalne. Gdy w 2013 r. amerykański Departament Stanu zaszeregował Rosję jako kraj, w którym kwitnie handel ludźmi, Moskwa zareagowała oburzeniem. Rosja spadła bowiem w dorocznym rankingu tej instytucji na ostatni, trzeci szczebel, znajdując się w towarzystwie zaledwie kilku państw, m.in. Chin, Kuby, Republiki Środkowoafrykańskiej i Zimbabwe. W klasyfikacji dotyczącej handlu ludźmi lepiej od Rosji wypadły m.in. Afganistan i Rwanda...
Ryszard Czarnecki
Mam poczucie déjà vu. Obserwując to, co działo się 10 kwietnia A.D. 2017, ale przecież tak naprawdę słuchając establishmentu medialno-politycznego w Polsce od wielu tygodni poprzedzających tę rocznicę, mam wrażenie, że ktoś zupełnie wbrew mojej woli wsadził mnie w wehikuł czasu i przeniósł do roku 2010 czy 2011. Ta sama nienawiść. Ten sam język pogardy. Ta sama, praktykowana – nawet jeśli ci tak samo zajadli, jak i nieoduczeni państwo z salonu nie wiedzą czyja – dewiza Goebbelsa: „kłamstwo powtarzane sto razy staje się prawdą”. I ta sama ucieczka od faktów, a choćby i pytań, i wątpliwości, które są udziałem wielu ludzi. Także moim. I tu refleksja osobista. Tak jak bardzo wielu Polaków 10 kwietnia 2010 r. – oraz przez wiele następnych...
Wojciech Mucha
Dzisiejsza opozycja nie ma nawet co marzyć o powtórzeniu sukcesu, jakim był potężny ruch społeczny, który powstał w opozycji do rządów Platformy Obywatelskiej. I nie tylko dlatego, że głównym katalizatorem tego ruchu był odruch po katastrofie smoleńskiej. Także dlatego, że brak jest po „drugiej stronie” zdolności intelektualnych i mobilizacyjno-organizacyjnych. Był 15 marca 2011 r. W jednej z krakowskich piwnic, jeszcze jako student przysłuchiwałem się zorganizowanej w ramach „Klubu Wtorkowego” dyskusji. W zadymionej i wypełnionej po brzegi sali odbyła się debata pod roboczym tytułem „co robić”. Wzięli w niej udział działacze społeczni, byli politycy samorządowi i biznesmeni, a także dziesiątki zainteresowanych. Nie było...
Dawid Wildstein
Po 10 kwietnia 2010 r. po raz pierwszy w dziejach III RP Polskę, w jakiejś mierze, udało się wyprowadzić z Europy w kierunku ponurych standardów azjatyckich. Przez ostatnie lata jednym z najważniejszych terminów w polskiej debacie politycznej i medialnej okazał się tzw. polski cham. Bezpośrednim wydarzeniem, które wspomnianą debatę zogniskowało, było oczywiście wprowadzenie Programu „Rodzina 500 plus”. To, co ujawniła ta dyskusja, było po prostu przerażające. Jeśli w ostatnich latach w polskiej polityce, przy pełnej akceptacji znacznej części tzw. autorytetów, salonów, „Europejczyków” – tu mogą sobie czytelnicy wstawić dowolne określenie – pojawiła się narracja rzeczywiście faszystowska bądź do faszyzmu podobna – to przy tej okazji. „Motłoch” kontra „elity...
Polityczna hołota zmieniła swoją strukturę, straciła zdolność do budowania społecznych emocji i co więcej seria skandali z udziałem wodzów rewolucji kompromituje ich z każdym dniem coraz bardziej. Przyznaję, że biorę się za tę robotę z obrzydzeniem i chętnie bym komuś zapłacił, aby się za mnie ubabrał analizą marginesu społecznego, w dodatku potraktowaną przekrojowo. Trochę żartuję, ale nie do końca, naprawdę nie widzę nic przyjemnego w pisaniu o tym, jak funkcjonuje hołota i do czego jest wykorzystywana. Istnieje jednak bardzo ważny powód, który każe z tematem się zmierzyć, w przeciwnym razie obecność hołoty stanie się czymś akceptowalnym, do czego człowiek cywilizowany dopuścić nie ma prawa. Światowcy w garniturach Patrząc na...
Ryszard Czarnecki
Smoleńsk przeżywałem osobiście, bo wielu ludzi stanowiących elitę państwa polskiego, która tam zginęła, osobiście znałem. To będzie bardzo osobisty tekst. Nie będę pisał uczonej analizy o tragedii pod Smoleńskiem ani o międzynarodowym kontekście jej wyjaśniania. Nie będę się rozwodził o tym, że byłem pierwszym europosłem ze wszystkich 751 członków Parlamentu Europejskiego, który wystosował w lipcu 2010 r. oficjalną interpelację do Komisji Europejskiej w sprawie unijnej pomocy w „smoleńskim śledztwie”. Smoleńsk przeżywałem osobiście, bo wielu ludzi stanowiących elitę państwa polskiego, która tam zginęła, osobiście znałem. Z wieloma ludźmi się przyjaźniłem. Dla mnie wciąż są obecni nie tylko w wymiarze historycznym, lecz także w moim prywatnym...
Antoni Rybczyński
Nie, to niemożliwe – ileż razy słyszeliśmy te słowa w reakcji nawet na hipotetyczne postawienie pytania o możliwość przeprowadzenia przez rosyjskie służby zamachu 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku. A przecież już wtedy znana była historia katastrofy lotniczej, do której doszło 9 marca 2000 r.  na moskiewskim lotnisku Szeremietiewo... „Oczywiście do czasu zakończenia śledztwa przekazanie dowodów rzeczowych nie jest możliwe” Siergiej Ławrow, szef MSZ Rosji Start wyczarterowanego Jaka-40 zakończył się tragedią, o 8.41 samolot doszczętnie się rozbił. Na pokładzie był Artiom Borowik. Biznesmen i szef holdingu medialnego Sowierszenno Siekrietno, wydawca gazety i programu telewizyjnego pod tym samym tytułem. Do katastrofy doszło w samym szczycie...
Grzegorz Wierzchołowski
Mija siedem lat od tragedii smoleńskiej. „Nowe Państwo” publikuje nazwiska osób, które odpowiadają za tragedię 10 kwietnia 2010 r. lub odegrały w niej złowrogą rolę. Są tam zarówno ci, którzy mają zapewne krew na rękach, jak i ci, którzy zacierali ślady i propagowali wersję Rosjan, dezinformując oraz utrudniając Polakom dojście do prawdy. Oto alfabet wspólników Putina. Tatiana ANODINA Przewodnicząca Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK). Odpowiedzialna za kłamliwy raport MAK, zawierający m.in. tezy o piciu alkoholu przez gen. Andrzeja Błasika i wydawaniu przez niego komend pilotom. 13 kwietnia 2010 roku Anodina powołała tzw. Komisję Techniczną MAK składającą się z ekspertów MAK i rosyjskich wojskowych. Komisja ta odpowiada za nieudolne...
Piotr Lisiewicz
„Kiedy przypomnę sobie nasz ówczesny stan ducha, to obok ideałów politycznych znajdę w nim na dnie zaciekłą wewnętrzną ambicję; pomimo że byliśmy samotni, że była nas garstka, okazać chcieliśmy się godnymi wielkiej przeszłości żołnierza polskiego, chcieliśmy wywołać w duszy wielki oddźwięk pancernej przeszłości Polski” – tak mówił Józef Piłsudski o początkach zbrojnej walki o niepodległość. Myślę, że słowa te mogą być mottem naszej samotnej, ale zaciekle ambitnej garstki, która po 10 kwietnia 2010 r. podjęła – w imię honoru – nierówną walkę o prawdę o Smoleńsku. Przez siedem lat zmieniliśmy układ sił nie do poznania. Ale – pamiętajmy o tym – jeszcze ostatecznie nie wygraliśmy. Józef Piłsudski wypowiedział cytowane słowa w Krakowie 29 marca...
Ryszard Czarnecki
Akcja dezinformacyjna ze strony Kremla jest ponadustrojowa i ponadczasowa. Rosja dezinformacją stoi. Stała i stoi. Stała – bo jeszcze w czasach „białej Rosji” (odwołując się do celnego tytułu książki Jana Kucharzewskiego) carskie służby, czyli ochrana, grały nią wobec zachodnich rządów i opinii publicznej, ale też wobec własnych obywateli, ba, własnych elit rządzących. A stoi – bo zmieniają się nad Wołgą i Newą ustroje, wczorajsi wrogowie są dziś sojusznikami i odwrotnie, „wszystko płynie” (by użyć tytułu książki rosyjskiego pisarza Wasilija Grossmana), ale wielopiętrowa dezinformacja na użytek wewnętrzny i zagraniczny jest „stałym fragmentem” rosyjskiej gry. W gmachu Parlamentu Europejskiego przy Rue Wiertz w Brukseli konferencje...
Antoni Rybczyński
„Zwyciężają ci, którzy z wyprzedzeniem przeprowadzają w swojej kwaterze kalkulacje, uwzględniając jak największą liczbę czynników. Pobieżne kalkulacje oznaczają porażkę. A co dopiero ich brak!”. Nic nie dzieje się przypadkiem w putinowskiej Rosji. W każdym razie nic, co dotyczy sztuki rządzenia. Władimir Władimirowicz i podległe mu służby od lat realizują kolejne polityczne cele. Krok po kroku, trup po trupie. Najpierw celem była władza prezydencka. Potem niczym nieograniczona władza prezydencka. Potem sąsiednie państwa traktowane jako ofiary na ołtarzu imperialnych ambicji. Historia panowania Putina to w rzeczywistości szereg operacji specjalnych. Specjalnych, ale z wykorzystaniem nie tylko służb specjalnych. Te operacje specjalne bowiem oznaczają...
Piotr Lisiewicz
Jarosław Kaczyński jest chory na raka trzustki lub cukrzycę, premier i ministrowie mają skłonność do brawurowej jazdy samochodem, a poza tym liderzy PiS to homoseksualiści – taki przekaz jest kolportowany oficjalnie i plotkarsko w mediach w ciągu ostatnich miesięcy. W tym samym czasie życzenie Kaczyńskiemu śmierci i fizyczna agresja wobec niego stają się – ewolucyjnie – w owych mediach czymś dozwolonym, akceptowanym przez osoby publiczne. Kto czytał Annę Politkowską i Aleksandra Litwinienkę, kto pamięta atmosferę sprzed katastrofy smoleńskiej i metody jej tuszowania, temu musi włączyć się lampka ostrzegawcza. Na naszych oczach debata polityczna w Polsce przestaje być ostrym, ale otwartym sporem dwóch obozów. Coraz silniej nasycona...
Jacek Liziniewicz
Straszno i śmieszno – tak można trzema słowami podsumować to, co działo się w Sejmie w dniach 16 grudnia–12 stycznia. Mimo uderzeń w najwyższe tony polityków opozycji i wspierających ich dziennikarzy oraz celebrytów Polacy nie dali się zmanipulować. Z właściwą sobie ironią wyciągnęli wnioski z kryzysu parlamentarnego. „To niezwykle symboliczne. 22 lipca uchwalili ustawę o Trybunale Konstytucyjnym, 13 grudnia o zgromadzeniach, a w rocznicę tragedii w Kopalni „Wujek” ograniczają dostęp obywateli do informacji. Hańba takiej władzy. Hańba władzy, która się wstydzi tego, co robi, wstydzi się tak, że się chowa przed kamerami, co wy tam takiego robicie?” Mateusz Kijowski, 16 grudnia 2016 r. „Po wczorajszych wydarzeniach w ...
Model luźnego ruchu KOD powstałego po wyborczej przegranej jest zbliżony do ruchu „Jęczydeł”, który podniósł hałaśliwy sprzeciw po ogłoszeniu wyniku brytyjskiego referendum, oraz do tworzącego się w USA wrzaskliwego ruchu feministycznego protestu, który też zrodził się po wygranej Donalda Trumpa. Każdy z nich jednoczy niezadowolonych z faktu, że tym razem nie poszło tak, jak się spodziewali, bo przecież zawsze szło zgodnie z przewidywaniami. Tworzą go drugorzędni politycy, celebryci, lokalni działacze oraz biurokraci, czyli ludzie zagrożeni oderwaniem od koryta napełnianego z pieniędzy podatników. Jeszcze w czerwcu ubiegłego roku na spotkaniu Grupy Bilderberg w hotelu Taschenbergpalais w Dreźnie wielcy, wpływowi i oświeceni tego świata...
Michał Rachoń
Rządzące niepodzielnie Polską w czasie dominacji nad nią komunistów i postkomunistów elity podniosły krzyk, kiedy wspólne działania Komitetu Obrony Demokracji, ruchu Obywatele RP, a także partii politycznych Nowoczesna i Platforma Obywatelska oraz kilku mniejszych organizacji nazwane zostały przez Jarosława Kaczyńskiego „próbą puczu”. Pucz – pojęcie z języka nauk politycznych to synonim zamachu stanu. Ile źródeł, tyle definicji tego zjawiska. Wymienić warto kilka. Według słownika Webstera, „pucz” to podejmowana w sekrecie i wykonywana niespodziewanie próba obalenia rządu. Inne definicje mówią o nielegalnych działaniach mających na celu przejęcie kontroli nad państwem, o udziale w takich działaniach elit wojskowych lub innych, funkcjonujących w ...
Piotr Lisiewicz
Wojciech Diduszko pada na warszawski bruk. W tle idzie manifestant z biało--czerwonym sztandarem. Do Diduszki podbiega dziewczyna i niczym bohaterska sanitariuszka z powstania warszawskiego bada, czy jeszcze bije serce ofiary siepacza wykonującego rozkaz Jarosława Kaczyńskiego. A potem rusza lawina, która obali rządy PiS. Tak miało być, ale nie wyszło. Joanna Szczepkowska twierdziła, iż 4 czerwca 1989 r. skończył się w Polsce komunizm. Analogicznie 16 grudnia 2016 r. padł mit wszechwładzy warszawskich agencji od PR-u. Nic już nie będzie tak, jak było. Nie wiemy, kto był autorem scenariusza puczu, który przeprowadzony miał być w Polsce na przełomie 2016 i 2017 r. Możemy tylko analizować fakty i wysuwać hipotezy. Bezpieka podstarzała Moja...
O IPN-ie, „Bolku”, wielkich politykach i ważnych świętych, o heavymetalowym epizodzie z lat młodości i sportowych fascynacjach oraz o Leśnym – najlepszym antydepresancie – tylko u nas w „Alfabecie Cenckiewicza”. Archiwum – miejsce niebywałych emocji, doznań, odkryć, pomysłów, refleksji, przemyśleń i perspektyw, w którym spędziłem (i pewnie spędzę) kawał swojego życia, wycierając spodnie w Ameryce, Anglii, a przede wszystkim w kraju. Najbardziej lubię być w nim sam albo prawie sam, no i w okolicach świąt czy tzw. długich weekendów, bo wtedy panuje tam cisza Bobola Andrzej – święty, męczennik. Moja wiara w ostateczne ocalenie Polski związana jest z jego proroctwem i wolą ogłoszenia go...
Gdy wyborcze zwycięstwo Donalda Trumpa, to, „czego się nikt nie spodziewał”, stało się faktem, w Sieci karierę zaczął robić krótki filmik, który swoją drogę znalazł nawet do ogólnopolskich mediów. W popularnym programie komika Billa Mahera, nagrywanym jeszcze sporo przed prawyborami, zapytano gości, który z republikańskich kandydatów miałby największe szanse na wygranie prezydentury. Ann Coulter odpowiedziała wprost: „Z tych, którzy się do tej pory zdecydowali, Donald Trump”. Deklaracja ta wywołała salwy śmiechu na widowni i mały festiwal zdziwionych min wśród innych zaproszonych gości. Dziś wiemy już, kto się śmiał ostatni. Ann Coulter swoją medialną karierę zaczynała od opisywania kulis seksskandalu z udziałem Billa Clintona. Do tej pory wydała kilkanaście książek, wiele z nich...
Jacek Liziniewicz
„Szaleństwo”, „lekarstwo gorsze od choroby”, „amerykański koszmar”, „katastrofa” – to tylko część określeń, jakich używała polska lewica po ogłoszeniu wyników wyborów w Stanach Zjednoczonych. Według rodzimych komentatorów, na czele ze Sławomirem Sierakowskim, wybór Donalda Trumpa ma mieć skutek uboczny w postaci: „20 lat autorytaryzmu Jarosława Kaczyńskiego”. 9 listopada 2016 r. Tuż przed godziną 8 rano do ekspertów i komentatorów w Polsce dociera wreszcie, że Amerykanie wybrali 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Zdecydowana większość z nich zupełnie nie spodziewała się, że może wygrać Donald Trump. Nawet bukmacherzy nie dawali mu większych szans. Pierwsza reakcja – totalny szok, którego symbolem stała się Jolanta Pieńkowska, która na wizji w TVN24 dostała ataku...
Hanna Shen
W wielu krajach azjatyckich, m.in. w Japonii, Korei Płd. czy na Tajwanie, wypowiedzi kandydata republikanów na prezydenta Stanów Zjednoczonych w trakcie kampanii budziły niepokój. Po wygranej Trumpa jego pierwsze oświadczenia, nominacje i nazwiska na liście osób, które mogą znaleźć się w administracji, dały nadzieję rządzącym w krajach Dalekiego Wschodu, że współpraca z nowym prezydentem nie musi być taka trudna, jak się obawiano. Niezadowolony z wyboru pozostaje Pekin, który nawet w ostatnich godzinach kampanii próbował przekonywać Amerykanów pochodzenia chińskiego, by głosowali na kandydatkę demokratów. Japonia czuła się do tego stopnia zaniepokojona wypowiedziami Trumpa w czasie kampanii, że tydzień przed wyborami w USA będący w...
Antoni Rybczyński
„Putin jest macho, Trump też jest macho. To może być problem”. Siergiej Markow, prokremlowski analityk Dużą popularnością cieszy się w rosyjskim internecie mem, na którym Putin podpisuje jakiś dokument, a pod zdjęciem podpis głosi: „Wyznaczyć Trumpa Donalda Fredowicza pełnomocnym wysłannikiem do Północnoamerykańskiego Okręgu Federalnego”. Bardziej wstrzemięźliwie zareagowały władze państwa. Putin szybko pogratulował zwycięzcy i wyraził nadzieję, że stosunki między obu krajami ulegną poprawie. Kilka dni później przeprowadził z prezydentem elektem w rezultacie nic niewnoszącą rozmowę. Zaś Siergiej Ławrow oznajmił, że nową administrację Rosja pozna po owocach. Lipiec 1987 r., obowiązującą ideologią w Związku Sowieckim wciąż jest komunizm, ale idzie ku...
Wojciech Mucha
Sondaże wyborcze w Stanach mierzą nastroje całego narodu politycznego. I dlatego prawie bez wyjątków pokazywały spodziewane zwycięstwo Clinton. Administracja Trumpa zacznie działać wbrew woli większości wyborców – z dr. Grzegorzem Kostrzewą-Zorbasem, amerykanistą i politologiem, rozmawia Wojciech Mucha. Zdziwił Pana wynik wyborów? Bardzo. A najlepszym uzasadnieniem tego zdziwienia jest wynik powszechnego głosowania. Półtora miliona głosów więcej dla Hillary Clinton. Co to oznacza? Ogólna wymowa jest taka, że Hillary Clinton i Partia Demokratyczna przekonały więcej ludzi niż Trump i Partia Republikańska. Kennedy kilkanaście razy mniejszą różnicą w głosowaniu powszechnym wygrał z Nixonem. Czy Pana zdaniem świadczy to o słabości...
Wojciech Mucha
Nikt nie szanował Baracka Obamy. Nikt. To był najgorszy i najsłabszy prezydent w historii Stanów Zjednoczonych. Cały świat stał się przez niego bardziej antyamerykański – z Matthew Tyrmandem, ekonomistą i uczestnikiem kampanii wyborczej Donalda Trumpa, rozmawia Wojciech Mucha. Czy jest Pan zdziwiony zwycięstwem Trumpa? W żadnym wypadku. Wiedziałem od wielu miesięcy, że to tak się skończy. Wiedziałem to pomimo tego, że wielu ludzi, w tym sama Hillary Clinton, przekonywało, że bój z Donaldem Trumpem to będzie najłatwiejsza z przepraw. Niby skąd Pan to wiedział? Wiedziałem, że Trump wygra, bo te wybory to był sprzeciw wobec obecnego establishmentu politycznego. Hillary Clinton pokonaliby i Trump, i Ted Cruz, i każdy polityk „...
Ryszard Czarnecki
Kulisy powstawania gabinetu 45. prezydenta USA są pasjonujące. Jednak dziś na 100 procent można powiedzieć dwie rzeczy: po pierwsze, będzie nim kierował Donald J. Trump; po drugie, jego większość stanowić będą politycy dojrzali albo bardzo dojrzali. W Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej zakończyła się najdroższa i najostrzejsza kampania w dziejach USA, a zatem demokratycznego świata. Oczywiście możemy wyliczać na pęczki kraje, gdzie podczas kampanii przed wyborami parlamentarnymi czy prezydenckimi dochodziło do zamachów i ginęły dziesiątki ludzi. Ale państwa takie trudno uznać za demokratyczne. Orkiestra medialna grała na jedną nutę. Hillary Diane Rodham Clinton miała być mesjaszem demokratów, który przeprowadzi amerykańskie elity (i przy okazji naród)...
Choć do oficjalnego przejęcia władzy w Białym Domu przez Donalda Trumpa zostały prawie dwa miesiące, prezydent elekt Stanów Zjednoczonych po zwycięskiej bitwie z targaną aferami i skandalami kandydatką demokratów Hillary Clinton nie próżnuje i powoli rozpoczyna kompletowanie swojego gabinetu prezydenckiego. W większości będzie on składał się z osób, które wywindowały republikanina na 44. następcę Jerzego Waszyngtona – ojca amerykańskiego narodu Kampanię wyborczą i zwycięstwo Donalda Trumpa 8 listopada tego roku w wyborach prezydenckich można porównać do ekskluzywnego jachtu, którym w latach 90. podróżował miliarder. Jacht zapierał dech w piersiach, łączył w sobie cechy tradycjonalizmu i nowoczesności, wielokrotnie gościł też...
Olga Doleśniak-Harczuk
W 2009 r. na tych łamach (jako jedyne do dziś polskie medium) rozmawialiśmy z dr. Walidem Pharesem, ekspertem do spraw terroryzmu i Bliskiego Wschodu. Rozmowa dotyczyła zagrożeń, jakie dla bezpieczeństwa świata stwarza islamski terroryzm, i tego, że przed Stanami Zjednoczonymi i Europą wyrasta kolejna rafa, o którą nasze państwa, systemy i wartości mogą się rozbić niczym drewniane szalupy. Ekspert nie omieszkał przy okazji podkreślić zasług Polaków w stabilizowaniu sytuacji w zapalnych rejonach globu. Stwierdził wtedy m.in.: „Wkład Polski w obronę wolności i demokracji w świecie jest niezbitym faktem. Stany Zjednoczone już wiele lat temu zdały sobie z tego sprawę. Rola Polski w Iraku, Afganistanie i w ...
Iwo Bender
Głębokie południe Stanów Zjednoczonych, niecałe cztery lata temu, przypadkowa rozmowa z – nazwijmy go – Johnem. Młody chłopak, pracuje jako ochroniarz. Zaczyna opowiadać o tym, że kraj jest podzielony jak nigdy. „A jak spróbują nam odebrać naszą broń, to wybuchnie druga wojna domowa!”. Sprawa prosta, kraj podzielił się w ciągu ostatnich ośmiu lat, a Trump wygrał, bo zagłosowali na niego południowcy – instynktowni nosiciele tradycyjnych amerykańskich wartości według jednych, rasistowscy prostacy według innych. Tyle że zdobycie stanów Południa nie daje zwycięstwa. OK – powiedzą zwolennicy Hillary Clinton z elit Wschodniego Wybrzeża i Kalifornii – ale Trumpowi swoją antyimigracyjną retoryką udało się zmobilizować jeszcze mentalnych pobratymców...
Ryszard Czarnecki
Pierwszy rok trzeciego rządu Prawa i Sprawiedliwości był naprawdę niezły, mimo wpadek medialnych i personalnych. Ale kolejne muszą być lepsze... Optymiści mówią – ale w rozmowach prywatnych – że to pierwszy rok z 16 lat rządów Prawa i Sprawiedliwości. Ostrożnie z taką tromtadracją. Walczymy o drugą kadencję – to jest (na razie) nasz cel. Czy pierwszy rok naszych rządów przybliżył nas do drugiej kadencji? Tak, choć nie jest to bezwarunkowe. Gdyby chcieć wystawiać rządowi oceny jak w dawnej mojej szkole (skala od dwójki do piątki, wtedy jeszcze szóstek nie było), to wahałbym się, czy postawić mu cztery czy cztery plus. W każdym razie mocna czwórka. Po stronie największych aktywów Rady Ministrów należy umieścić, rzecz jasna, okręt flagowy Prawa...
Tomasz Sakiewicz
Jedną z najważniejszych cech dokonującej się w Polsce rewolucji jest zmiana gospodarczego suwerena. Suweren to nie tylko ten, kto realnie podejmuje decyzje, lecz także ten, który jest ich podstawowym beneficjentem. Kim byli beneficjenci III RP? Przede wszystkim to środowiska postkomunistyczne, które znalazły partnerów w części solidarnościowej opozycji i zachodniego kapitału. Przyłączyło się do nich sporo ludzi, którym zapewnili społeczny i ekonomiczny awans w zamian za uznanie warunków gry. Dostęp do kredytów, państwowych koncesji, zwolnień podatkowych powodował, że w sumie te liczące kilka milionów osób grupy społeczne zyskały ekonomiczną przewagę nad resztą społeczeństwa. Rozbieżności w poziomie dochodów łagodził fakt, że od kilkunastu lat...
Rok temu Polacy postawili na patriotów. Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory i samodzielnie stworzyło rząd. O sukcesie wyborczym zadecydowały nie tylko konserwatywne wartości, prezentowane przez tę formację, lecz także to, że obywatele uwierzyli, iż PiS po prostu zadba o ich codzienność. W służbie zdrowia, szkolnictwie, na rynku pracy etc. miał być zrobiony porządek. Na ile ekipa Beaty Szydło wywiązała się z tego zadania? Chociaż 56 proc. Polaków uważa, że PiS wywiązuje się ze swoich zadań, to nawet środowiska życzliwe ekipie rządzącej zauważają, że niektóre zmiany są wprowadzane zbyt wolno. Lub zbyt chaotycznie. Ogromna część mieszkańców naszego kraju, na co dzień nieinteresująca się polityką, głosowała na PiS, bo widziała w tej partii szansę na...
Piotr Lisiewicz
O losach Polski i jej niepodległości zadecyduje najbliższy rok – drugi rok rządów PiS. Kluczowe będzie pozbawienie postkomunistycznej strony źródeł jej siły: reforma wymiaru sprawiedliwości, odtajnienie aneksu do raportu WSI i zbioru zastrzeżonego IPN, zmiana kadr w dyplomacji oraz uzyskanie przez obóz niepodległościowy przewagi w mediach. W bitwie o Polskę przegra ta strona, która straci wolę walki, podda się presji przeciwnika, zwątpi we własną wygraną. Jak wyglądają po roku rządów PiS zmiany w poszczególnych ministerstwach i instytucjach? Można z pewnością powiedzieć, że zmiany te idą nierówno i nie wszyscy ministrowie wykorzystali przypływ energii, jaką dało PiS przejęcie władzy oraz spełnienie obietnicy „500+”, do radykalnych...
Męczeństwo naszych rodaków na Kresach to dramat, który ciągle przeraża. Historii nie można zmienić, ale to, co należy zrobić, to walczyć o pamięć o Polakach, mieszkańcach tych ziem, z których prawie każdy przeszedł swoją Golgotę. Wschodnie ziemie I Rzeczypospolitej kojarzą się najczęściej z potęgą państwa polsko-litewskiego, od czasów jagiellońskich aż po koniec XVII wieku, jednego z głównych rozgrywających w polityce europejskiej. Trzeba jednak pamiętać i tym, że ta epoka chwały miała również swoja cenę, jaką niesie zazwyczaj tworzenie państwa wielokulturowego. Polacy zawsze byli na Wschodzie mniejszością i chociaż dominowali kulturowo i politycznie w tym tyglu etnicznym, religijnym, mentalnym, nigdy nie udało się zasypać wszystkich podziałów i ziemie te niejednokrotnie spływały krwią...
Ryszard Czarnecki
Powiedzmy jasno: publiczne przypominanie i potępianie ludobójstwa  Polaków na Wołyniu jest nie tylko kwestią prawdy historycznej, lecz także szacunku dla samych siebie i własnych dziejów. Jednocześnie nie powinno i nie może prowadzić to do politycznego „antyukrainizmu” – bo to byłby najlepszy prezent dla Moskwy. Mówiono mi w Kijowie, że Ukraińcy z obawą czekali na premierę polskiej fabuły o ludobójstwie na Wołyniu Wojciecha Smarzowskiego. Pewnie te obawy byłyby znacznie mniejsze, gdyby wcześniej potrafili się rozliczyć z własną, doprawdy także bardzo  wstydliwą, historią  krwawego antypolonizmu. Nie mogli tego zrobić w okresie komuny – rozumiem. Ale mieli na to 25 lat swojej niepodległości. Staram się zrozumieć, że przez ponad dwie dekady czynnik rosyjski nie tylko w...
Wojciech Mucha
Pierwotnie film „Wołyń” miał być zatytułowany „Nienawiść”. Dobrze się stało, że z tego pomysłu ostatecznie zrezygnowano. Bo to nie jest obraz o nienawiści. To film o metafizyce, która ciąży nad tą geograficzną krainą. Metafizyce zła. Wołyń staje się areną, na której zdaje się ono triumfować. Wojtek Smarzowski od początku przekonywał, że nie interesuje go zrobienie filmu błahego. Cóż, „Wołyń” bez wątpienia filmem błahym nie jest. Ci, którzy spodziewali się czarno-białej opowieści o dobrych Polakach i krwiożerczych Ukraińcach, srodze się zawiodą.  Znając poprzednie filmy autora (np. „Wesele”), można się było spodziewać dawki zintensyfikowanej brutalności. Krwawych scen, które – znając choćby relacje ocalałych z ludobójstwa – miały sprawić, że ludzie będą mdleć lub wychodzić z kina...
„Ja nie obawiam się nienawiści, ja się obawiam pogardy” – stwierdził Thomas Woodrow Wilson, 28. prezydent Stanów Zjednoczonych. Ten laureat Pokojowej Nagrody Nobla, prawnik, były rektor Uniwersytetu Princeton, dobrze wiedział, co mówi. Nic tak bowiem nie deprawuje życia publicznego, jak zaplanowane i zorganizowane pogardzanie ludźmi. W Polsce ten proceder o antydemokratycznych korzeniach ma, niestety, długą tradycję. Rechot nad ofiarami tragedii smoleńskiej to jego kolejna, drastyczna odsłona. Kto i kiedy wprowadził pogardę do polskiej polityki? Najprostsza odpowiedź brzmi: funkcjonariusze dwóch największych, zbrodniczych systemów totalitarnych XX wieku, czyli nazizmu i komunizmu. To począwszy od września 1939 r. – wraz z podbiciem, podziałem i ...
Ryszard Czarnecki
Pogarda kosmopolitycznych elit III RP, mentalnie tkwiących często w PRL, jest skuteczna coraz mniej. Pogardy są dwie. Jedna nienawistna, brutalna, pogarda tych, co w większości, którzy chętnie się śmieją, bo „skrzywdzili człowieka prostego” (noblista Czesław Miłosz). Ale jest też pogarda... szlachetna. Mówię serio. Pogarda jednostki wobec przemocy większości, przemocy totalitarnego systemu, utrzymywanego dzięki odwołaniu się do najniższych ludzkich instynktów. O takiej pogardzie pisał ten, który Nobla nie dostał, ale był pewnie większym poetą od dwojga naszych ostatnich literackich noblistów – Zbigniew Herbert. „Niech nie opuszcza Cię twa siostra Pogarda dla szpiclów katów i tchórzy. Oni wygrają [...]”... I choć nie chcemy się zgodzić z autorem „Pana...
Co robi homo sovieticus, gdy zderza się z demokracją? Orzeka, że większość wyborców nie rozumie własnego dobra, które tylko on – rzekomo postępowy, humanitarny i bezinteresowny homo sovieticus – rozumie i wyraża. Takiego zderzenia polski postpeerelowski homo sovieticus doświadczył w ubiegłym roku dwukrotnie – w wyborach prezydenckich i parlamentarnych. W efekcie przeżywamy powtórkę ze sławnego Geremkowego: „Polacy nie dojrzeli do demokracji”. Wybory 2015 r. były dla postkomunistycznych oportunistów, uprawomocnionych kontraktem Okrągłego Stołu jako elita narodowa, szokiem. Środowisko układu mentalnego wywodzące swoją „przodującą rolę” jeszcze ze stalinizmu, a następnie ewoluujące wraz z gomułkowszczyzną i gierkizmem, najwyższą pozycję...
Jacek Liziniewicz
Niech sobie TVN i TOK FM robią, co chcą, we własnym sosie, ale nikt poważny i przyzwoity nie powinien się tam pojawiać. Niech sobie zieją nienawiścią i pogardą jeden do drugiego, ale bez Polaków. Pies szczeka, karawana idzie dalej – o elitach III RP i ich pogardzie dla Polaków z dr. Rafałem Brzeskim rozmawia Jacek Liziniewicz. W przestrzeni publicznej zapanowała moda na obrażanie Polaków. Zjawisko przybiera na sile. Agata Młynarska, Krystyna Janda, Kazimierz Kutz i wielu innych prześcigają się w wymyślaniu wyzwisk pod adresem Polaków. „Pokolenie ćwoków” i „Kiepscy” to tylko niektóre z nich. To nowe zjawisko w Polsce? To pytanie należy skierować bardziej do psychologa niż politologa. Moim zdaniem w tym wypadku trzeba...
Piotr Lisiewicz
W ideologii KOD spotkały się dwie nienawiści. Rodowód pogardy dla polskich tradycji patriotycznych sięga co najmniej katowni UB i poezji sławiącej morderców reakcyjnej Polski. Natomiast obrzydzenie zwykłymi Polakami na bałtyckiej plaży to pokłosie wydarzeń o ponad trzy dziesięciolecia późniejszych – Sierpnia 1980 i pogardy dla buntu „roboli”, którzy nie docenili, ile komuniści zrobili dla proletariatu. Po zwycięstwie PiS z 2015 r. te dwie pokrewne sobie nienawiści zlały się w jedno. Na początek dwa cytaty. „Szostak Jan oświadczył, że jak trzeba było wieszać ludzi, strzelać ich oraz topić w ustępach, to nikogo nie było, a teraz zasług jego tych nikt nie bierze pod uwagę” – taka notatka z 1953 r. zachowała się w archiwum białostockiego UB...
Bieda – dla wielu temat tabu, dla innych wstydliwy efekt splotu okoliczności życiowych, dla jeszcze innych, niestety, powód do kiepskich żartów. Czy można z niej wyjść? I jak to zrobić? – Wyjście z biedy jest możliwe, o ile ktoś jest w stanie wyciągnąć pomocną dłoń, a elity rządzące nie zapominają, że też są ludźmi i zostały powołane w określonym celu – tłumaczy ekonomistka Krystyna Iglicka-Okólska. Bieda to problem wstydliwie skrywany przez samych zainteresowanych, bo często jest powodem do kpin. Począwszy od czasów szkolnych, kiedy dziecko bywa wykluczane z grupy rówieśniczej, bo nie ma modnych zabawek, lub – w późniejszych latach – bo rodziców nie stać, by wysłać je z kolegami na zagraniczne wakacje, przez wczesną dorosłość...
Ryszard Czarnecki
Według unijnego GUS-u, czyli Eurostatu, Polska jest jednym z sześciu najbiedniejszych krajów członkowskich UE. Znajdujemy się w towarzystwie Bułgarii, Chorwacji, Rumunii, Węgier i Łotwy. Nie jesteśmy wszak na szarym końcu. A to dzięki dwóm kolejnym rozszerzeniom Unii Europejskiej, już po akcesie Rzeczypospolitej w 2004 r. Najpierw doszlusowały biedne niczym mysz kościelna i skrajnie skorumpowane Sofia i Bukareszt (2007 r.), a następnie kolejny cienko przędący kraj z Bałkanów, czyli Chorwacja (2013 r.). Dzięki temu Polska nie jest czerwoną latarnią. Gwoli statystycznej prawdy: zawsze w tej klasyfikacji eurobiedy wyprzedzaliśmy Łotwę, przez dłuższy czas również inne państwo bałtyckie – Litwę, ale ta nas przegoniła. My z kolei...
Kiedy okazało się, że miliony rodzin otrzymują pieniądze na wychowywanie dzieci, elity III RP straciły cierpliwość. Stanisław Janecki nazwał te elity nową resortową arystokracją: po rodzicach odziedziczyły władzę, pieniądze, poczucie wyższości nad innymi, „a także słabo maskowaną pogardę dla przeciętnych ludzi”. „Program 500 plus” ugodził boleśnie, maska opadła i szambo pogardy rozlało się szeroko, zadziwiając nawet tę część publiczności, która nie miała złudzeń na temat „wyższości” elit. Prawdopodobnie obrazą majestatu jest powszechność programu, jego prorodzinny, a nie socjalny charakter. „Istoty wyższe” mogłyby ewentualnie pochylić się z troską nad nędzą dzieci z patologicznych rodzin. Urzędnicy sprawdzą, czy ktoś nie wyłudza publicznych pieniędzy....
Piotr Lisiewicz
Ustrój III RP był zemstą na robotnikach za Solidarność. Były esbek z lat 90. w wypasionym audi czuł złośliwą satysfakcję, widząc, jak „robole” wyrzucani są z zamykanego zakładu. Skoro proletariusze nie docenili awansu społecznego i prestiżowego, jaki dał im komunizm, i obalili go (nas!), to teraz mają za swoje. Znowu my, komuniści-kapitaliści, jesteśmy górą. Niech się płaszczą, to może damy im robotę. Ale szanse mają niewielkie. Bo my oceniamy ich  merytorycznie, profesjonalnie, bezstronnie. Dzisiejsze pomstowanie mediów, że Polacy przepiją „500 plus”, to kontynuacja tamtej nienawiści. Z jedną różnicą: tym razem oni nie potrafią jej ukryć, bo przegrywają. Tytuł w mediach Adama Michnika: „Efekt »500 plus«? Rodzice namawiają dzieci w ...
Olga Doleśniak-Harczuk
Czy Europie grozi nowa wojna? Austriacki polityk: NATO zamierza zaatakować Rosję. Frank-Walter Steinmeier przestrzega NATO przed wymachiwaniem szabelką. Mimo sporów Sigmar Gabriel i tak pojedzie w odwiedziny do Putina. Wolfgang Ischinger: moim marzeniem jest spotkanie Obama–Putin jeszcze przed szczytem. Manewry Anakonda? To jakieś zabawy w piaskownicy! – Takie nagłówki królowały w niemieckich mediach już  kilka tygodni przed warszawskim szczytem NATO. Oprócz newsów, na łamach czołowych dzienników posypały się też prokremlowskie apele o nienakręcanie mitycznej spirali nienawiści, a eksperci znani z komitywy z Władimirem Putinem tłumaczyli, dlaczego prezydenta Rosji nie wolno demonizować. Czerwiec A.D. 2016 przejdzie do historii Europy nie tylko...
Ryszard Czarnecki
Szczyt NATO w Warszawie jest olbrzymim sukcesem militarnym i przełomem  psychologicznym – i to nie tylko wśród państw Paktu, lecz także wśród potencjalnych, w  przyszłości, członków NATO i aliantów za wschodnią granicą RP. Jeśli nawet politycy tych państw nie mówią tego wprost, to tak myślą i tak działają – hasło z 1939 r.: „Nie będziemy umierać za Gdańsk” dalej pokutuje, także w dużej części państw Paktu Północnoatlantyckiego. Przypomnijmy, że to tercet Niemcy–Francja –Włochy zablokował w 2008 r. na szczycie NATO w Bukareszcie otwarcie drogi dla Gruzji do „NATO-wskiej  rodziny. Gdy dzisiaj szef niemieckiego MSZ Frank-Walter Steinmeier mówi, że manewry Anakonda w Polsce to wymachiwanie szabelką na Rosję, to tym bardziej...
Niezadowolenie prezydenta Rosji Władimira Putina i kunktatorstwo szefa niemieckiej dyplomacji Franka-Waltera Steinmeiera współgrało wraz z kolejnymi operacjami największych ćwiczeń na ziemiach polskich od 1989 r. Obecność amerykańskich wojsk nad Wisłą wywołuje reakcje, które mogą zapowiadać geopolityczny przełom. W dniach 7–19 czerwca na terenie Polski i Litwy odbyły się manewry wojskowe o kryptonimie „Anakonda 2016”, największe od 1989 r. Same ćwiczenia nie zwiększyły możliwości obronnych wschodniej flanki NATO. Generał Ben Hodges, dowódca wojsk amerykańskich stacjonujących w Europie, potwierdził, że wnioski z analizy Instytutu RAND sprzed pół roku oraz po czerwcowych manewrach są takie same: Pakt Północnoatlantycki nie jest w stanie...

Pages