Polacy w Kazachstanie i... polityka imigracyjna Putina

Stoimy w budynku parlamentu Kazachstanu i rozmawiamy o repatriacji. Wiceprzewodniczący izby niższej Włodzimierz Bozko ma pretensje do Polski − że ściąga „swoich” do siebie, a do miejscowych Polaków − że wyjeżdżają. Dodaje od razu, że nas rozumie. No, myślę! Kazachstan robi to samo − Kazachowie z Mongolii i po części z Chin zasiedlają właśnie wsie opuszczone przez kazachskich Niemców. Wiceszef miejscowego parlamentu ma słowiańskie nazwisko i pewnie korzenie polskie albo ukraińskie, albo jedne i drugie. Takich ludzi jest tu więcej.

A że nasi rzeczywiście wyjeżdżają − to fakt. Po upadku Związku Sowieckiego w spisie ludności około 60 tys. przyznawało się do...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: