Zielony Rycerz i ucięta dłoń bolszewika

W czasie studiów na Uniwersytecie w St. Andrews w Szkocji Jerzy Pietrkiewicz podnajmował pokój u gospodyni. Warunki były dobre, lecz nikt w domu nie korzystał z wanny, w środku pomalowanej na zielono. Młody Polak uparł się, by wziąć gorącą kąpiel. Gospodyni przypomniała, że wanna jest zielona, ale ostatecznie wyraziła zgodę. Gdy Pietrkiewicz wyszedł z parującej wody oblepiony zieloną farbą, która odlazła z wanny, a potem jeszcze przez tygodnie nie mógł się pozbyć zielonych plam na pośladkach, poniewczasie pojął ostrzeżenie Szkotki.

Jak sam wspominał w autobiograficznej książce „Na szali losu”, po wyjściu z wanny wyglądał jak Zielony Rycerz z poematu, który...
[pozostało do przeczytania 95% tekstu]
Dostęp do artykułów: