Cohn-Bendit – przyjaciel pięcioletnich dziewczynek, wróg Polski

Oto jeden z liderów kontrrewolucji sprzed pół wieku. To o nim studenci Paryża mówili: „wszyscy jesteśmy Cohn-Benditami”. Cóż, jaki lider, taka (kontr)rewolucja.

Daniel Cohn-Bendit, mój „kolega” z Parlamentu Europejskiego, często z tej instytucji wychodził na rauszu, ale przemawiał, niestety, świetnie. Jeden z lepszych oratorów w kadencjach PE 2004–2009 i 2009–2014, używał wszak daru wymowy do złych celów. Był też wyjątkowym chamem – mówiąc wprost. To, w jaki sposób potraktował prezydenta Klausa na zamku na Hradczanach, gdy Czech podejmował liderów frakcji europarlamentu, przekraczało wszelkie granice, nawet nie tyle protokołu dyplomatycznego (to też), co...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: