Ja, kibic...

Bycie kibicem Biało-Czerwonych to duma, chwała, ale czasem także masochizm (jednocześnie). My, kibice, obojętnie od wieku, zawodu, wykształcenia, pochodzenia, zamieszkania i statusu majątkowego – wierzymy w naszych zawsze i wszędzie, niezmiennie. Na boje Orłów nie tylko na piłkarskich boiskach patrzymy sercem, wyłączamy chłodną analizę.

Obserwując kolejne baty, złorzeczymy, pieklimy się, nieraz przeklinamy, machamy ręką, dajemy upust frustracji, bywa, że wieszamy psy – a następnie, przed kolejnym meczem, jak gdyby nigdy nic znowu wierzymy, bywa, że irracjonalnie oczekujemy sukcesu i jesteśmy niemal pewni, że wreszcie – tym razem – będziemy na wozie, a nie pod...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: