Dwory, folwarki, winnice, czyli Dima i jego posiadłości

Klimentyev Mikhail/PAP/ITAR-TASS
Dima, a właściwie Dmitrij Miedwiediew, nie jest wcale takim „porządnym putinistą”, na jakiego został wykreowany. Przeciwnie, kradnie jak cała kremlowska elita, jak Putin. Tyle że na mniejszą skalę – wszak nie wypada, by bojar grabił więcej niż car.

Mało która dezinformacyjna kampania rosyjska była tak skuteczna jak ta, która uczyniła z Dmitrija Miedwiediewa liberała i reformatora, zwolennika zachodniej drogi rozwoju Rosji. Zaczęło się w 2008 r., gdy Władimir Putin to jego, a nie „jastrzębia” i byłego kagebistę Siergieja Iwanowa, wybrał na swego następcę. Jedną z pierwszych decyzji nowego prezydenta – jak się po czterech latach okazało marionetki Putina – było...
[pozostało do przeczytania 93% tekstu]
Dostęp do artykułów: