Brunatne duchy Rosenburg

O tym, że denazyfikacja jurystów w obu powojennych połówkach Niemiec poniosła klęskę, wiadomo od dziesięcioleci. W Republice Bońskiej uwikłani w narodowosocjalistyczne zbrodnie płynnie przeskoczyli od Führera do Adenauera, w NRD znaleźli koło ratunkowe w strukturach partyjnych SED. A jednak dopiero teraz, niemal trzy dekady od zjednoczenia Niemiec i 70 lat od zakończenia II wojny światowej, Berlin oficjalnie przyznaje, że budowa wolnego od złogów III Rzeszy aparatu sprawiedliwości po 1945 r. była zwykłą mrzonką, a w RFN po 1949 r. kontrolę nad reformą prawa, sądami i prokuraturami obrali nazistowscy juryści pokroju Eduarda Drehera czy Hansa Gawlika. To oni byli ojcami założycielami...
[pozostało do przeczytania 95% tekstu]
Dostęp do artykułów: