Pamiętajmy o wczorajszym Wołyniu, pamiętajmy o dzisiejszej Moskwie

Powiedzmy jasno: publiczne przypominanie i potępianie ludobójstwa  Polaków na Wołyniu jest nie tylko kwestią prawdy historycznej, lecz także szacunku dla samych siebie i własnych dziejów. Jednocześnie nie powinno i nie może prowadzić to do politycznego „antyukrainizmu” – bo to byłby najlepszy prezent dla Moskwy.

Mówiono mi w Kijowie, że Ukraińcy z obawą czekali na premierę polskiej fabuły o ludobójstwie na Wołyniu Wojciecha Smarzowskiego. Pewnie te obawy byłyby znacznie mniejsze, gdyby wcześniej potrafili się rozliczyć z własną, doprawdy także bardzo  wstydliwą, historią  krwawego antypolonizmu. Nie mogli tego zrobić w okresie komuny – rozumiem. Ale mieli na to...
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: