Gdy coś się skończy…

Może to i nierealne, ale mam dziwne wrażenie, że te wyziewy wiatru, ten smak patagońskiego chłodu bijącego od sinych ścian turni Torres del Paine – że to wszystko da się jednak jakoś utrwalić. Może choćby na kartach tego reportażu.

To był wtorek. Trzeci dzień stycznia 2012 r., około godziny 18.00. Rotem Singer poczuł potrzebę. Zabrał ze sobą rolkę papieru toaletowego i udał się na stronę. W parku przygotowano na tego typu sytuacje specjalne sławojki. Rotem skorzystał z jednej z nich. Stała w cieniu zielonych krzaków i karłowatych patagońskich buków. Gdy wychodził, zobaczył zbliżające się dwie koleżanki. Chcąc zaimponować dziewczynom, podpalił fragment trzymanego...
[pozostało do przeczytania 94% tekstu]
Dostęp do artykułów: