Chinatown pod Warszawą

Oni jedzą wszystko

W pawilonach z tekstyliami „mysi” zapach lekko zatęchłej podczas transportu odzieży miesza się z ostrym zapachem gumy i klejów typowym dla taniego chińskiego obuwia, zwłaszcza trampek, kapci domowych i tzw. adidasów, czyli podróbek markowego obuwia. I z zapachami azjatyckiej kuchni – czosnkiem, chińskimi grzybami, orientalnymi przyprawami. Przy barze, obok głośno dyskutujących ze sobą Azjatów, Hindus w turbanie, dwóch Ormian, kilku Turków, Polacy. Jedzą, piją piwo, kawę, omawiają interesy.

– A to na pewno wieprzowina, nie psina, kocina? – dopytuje się bez żenady kelnera stojący przede mną Polak. I do mnie: –Wie pan, oni jedzą...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: